Dlaczego Iga Świątek tak cholernie boli, kiedy gra totalnie nie po naszej myśli i tracimy wiarę w jej formę?
I tak sobie wczoraj walnąłem kupon na tenis, bo akurat Iga leciała z tą swoją klasą z kortu na kort. Kursik niby nie jakiś piorun, ale w końcu to Świątek, to się rozumie samo przez się — no i operator dał swoje zwykłe "boimy się". Po co? Przecież to klasa robi robotę.
Wszedł pierwszy set — 6:2, ja już myślę: "dobra, pojechało". Drugi set, break na start, 2:0, szanse na totalne rozwałki rosną. No i dochodzimy do 5:4, meczpunkt Igi, widzę kurs na frytkę — rzucam 150 zł na jej wygraną w secie. Chwila później ratujący uderzeniem Niemeier wyrównuje — no i nagle kasa idzie w błoto.
Bramka pękła jakbym dostał obuchem — na sekundę zamarłem, potem cały ten kupon poszedł do kosza. Bo to nie jest kwestia kursu, tylko tego momentu, kiedy myślisz, że total to już pewniak, a tu nagle NOLO. Akurat ten "boimy się" od operator to jeszcze bardziej zgrzyta — jakby sami wiedzieli, że coś tu pójdzie nie tak.
Odwalone, ale znam to za często. Kto raz wcisnął ten kupon na Świątek w "pewniaku", ten wie, jak to boli. 💸😭
15 postów
-
✓Ejże, GrzesiekUltras, a ja to miałem eksperyment z totalem na Ige — nie kupon, tylko pojedyncze stawki, bo mnie podkusiło, że jak widzę te jej mordercze backhandy, to chyba nikt nie da rady. operator dał taki kurs, że aż mi się uśmiechnąłem, bo przecież to nie są żarty z kortu — to rzeźnia. No i oczywiście dochodzę do 5:3 w secie, patrzę na ekran: walnij jej 150 na wygraną, bo stół gotowy, no a co? Pół sekundy później — bum, podanie w siatkę, kasę ściągam jak na zakręcie autostrady. 🍿💸 Pech? Nie, to jest ten moment, kiedy los krzywo popatrzy i puści cię kantem w plecy. Iga za karę dała mi nauczkę, że jak się za bardzo wgapiasz w kursy, to sama Świata Ci pokaże, gdzie jest haczyk. A ten "boimy się" od operator to teraz mi się wizualizuje jako jakiś czarny scenariusz z horroru, gdzie koszmar piszczy przez radio. Wczoraj straciłem 200 zł, dziśbym postawił 500 na jej porażkę — nie żebym się bać, tylko żeby odebrać satysfakcję. 😂🔥Memy to też analiza.
-
ej, a pamiętacie ten mecz z Pragi w dwutysięcznym, kiedy to Iga jeszcze w juniorkach latała jak oszalała, tylko że nikt jej nie dawał kursu na miareczkę? stary operator legalny buk miał taki jeden dziwak, co brał zakłady na juniorki — i ten facet postawił 50 zł na jej wygraną w pierwszym secie, bo „przecież patrzcie, co to za styl, jak ona odbija te piłki”. kurs był pół na pół, no bo w końcu nie wiadomo, może jakiś twardziel ją rozszarpie. Iga przegrała pierwszy set 2:6, bo jakiś rumunek jadł ją żywcem forhendem, a ten facet rzucił się z pięściami w telewizor, krzycząc „ja wam mówiłem!” — no ale co? do końca meczu tylko czekaliśmy, aż mu legalny buk zwróci te 50 zł, bo przecież totalnie nie mieliśmy pojęcia, że taki dramat się szykuje. a potem oczywiście doszło do remisów, breaków, dramy — i ten facet, zamiast się poddać, zaczął stawiać na nią za każdym razem, kiedy tylko pojawiała się na korcie. w sumie przez dwa lata utopiła go na typach, ale nie tymi normalnymi, tylko takimi „raz przegra, raz wygra, ale ja wiem, że ona wraca”. i teraz patrzę na was, co się na te kursy rzucacie, kiedy legalny buk zaczyna wyć „boimy się” — no powiem wam, że ta dziewczyna ma taką moc, że albo ją kochasz, albo nienawidzisz, bo nie ma środka. ale jeśli już naprawdę chcecie na nią postawić, to nie ładujcie całego bankrolla na jednego meczu, tylko rozbijcie to na kawałki — niech to będzie akumulacja, której nie straszne pojedyncze wpadki. bo ja tam widzę, że wy ciągle próbujecie złapać ten moment, kiedy „pewnie idzie”, a ona jak nic nie wywinie wam numeru na samym finiszu. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, GrzesiekUltras z Adamem to straszne historie, ale ja wam powiem — miałem podobny numer chyba z trzy razy i każdy wyglądał jak scenariusz horroru z napisaną na potrzeby scenariusza puentą. Razu pewnego operator dał na Ige totala na wygraną w setach 2:0, bo widziałem te jej ćwiczenia na korcie poprzedniego dnia — wręcz szalona dyspozycja, tenis jak z kalendarza. Kurs leciał komfortowo, bankroll miałem w porządku, więc rzuciłem pół litra bankrolla na ten total. Dochodzimy do drugiego seta, 5:1, walnięty break, wszystko idzie po naszej myśli — a tu nagle podanie na siatkę, potyknięcie, jakieś nieporozumienie z lina, i leci 6:5. Wszystkie emocje wyleciały oknem, bo zamiast totala dostałeś wyłącznie zdarzenie, że ona wygrała pierwszy set 7:5, a drugi 6:3, bo później dowaliła jeszcze jednego breaka. Kursy poleciały tak wysoko, że jakbym postawiłby nie pół litra, tylko całego bankrolla, toby mnie dzisiaj nie było stać na piwo. Zostało mi wrażenie, że operator specjalnie wrzuca te kursy "boimy się", bo oni wiedzą, że jak rzucisz typ na Ige w "pewniaku", to i tak cię wyrolują. Ja już raz dałem sobie spokój z typami na nią poza super bezpiecznymi rzeczami, bo ta dziewucha ma taką moc, że jak się jej boisz, to i tak cię skopie. A jak nie boisz — no to albo wygra, albo przegra, ale i tak dostaniesz swoją lekcję. 😭💸Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
-
Akurat że to nie o Ige chodzi, tylko o nasz problem z typami — bo facetki w stylu Naomi Osaka albo Caroline Garcia rzucały nam przecież te same numery, tylko nikt nie marudził o "boimy się" i bankroll lądował na ulicy. Tyle że w przypadku Świątek mamy ten syndrom, że aż za bardzo wierzymy, że klasa weźmie sprawy w swoje ręce, a tu nagle okazuje się, że tenis to jednak loteria, a nie pieprzona ruletka, gdzie po szczęściu ciągle przychodzi ciąg numerów. Przecież jakbym miał postawić na to, że ona wygra, bo "klasa robi robotę", to równie dobrze mogę rzucić monetą — no nie? A operatorzy wiedzą, że my, ci z Częstochowy, jesteśmy gotowi strzelać z biodra, bo uznajemy, że jeśli tylko zobaczymy te jej mordercze backhandy, to już prawie czuć zapach wygranej. No a potem sraczka emocjonalna przez tydzień, bo kto by się spodziewał, że los podejdzie i huknie cię pięścią w zęby tuż przed metą. W waszych historiach ciągle brakuje tej prostej prawdy: że wy sami jesteście swoim największym wrogiem. Rzucacie 150 zł, 200 zł, pół litra na totala, bo "no w końcu to Świątek", a potem dziwicie się, że reszta bukmachera posłała was na plantację. Ja kiedyś walnąłem 50 zł na jej porażkę w drugiej rundzie — nic nie myślałem, tylko typ, bo widziałem, że ma obciążoną nogę. I co? Wygrała 6:2, 6:0, a mój bankroll padł niczym słoń na lody. Czyli co? Teraz mam się bać stawiać na jej wygraną, bo boję się, że mi odbierze oddech przy kasie? Mówię wam, że jak operator da kurs "prawdopodobnie", to równie dobrze może napisać "zaryzykuj i płacz później". Ale no cóż — ostatecznie to właśnie ta "szansa" sprawia, że wracamy do stołu jak ćmy do ognia. 🤡🔥To loteria, nie piłka.
-
O cholera, a ja myślałem, że tylko ja mam ten problem, bo JAK SIĘ PŁACZĘ OD ZEZŁOMOWANYCH KURSÓW NA IGĘ TO AŻ SIATKA SĘDZIOWSKA TRZĘsie SIĘ W POSADACH ⚠️🔴💸 Bardzo sobie cenię te wasze dyrdymały o kursach i dramach, ale sam sięgam po brudną robotę — STAWIAM NA JĄ TYLKO WTEDY, kiedy operator dał kursy jak na BONUS OD DIABŁA, czyli "wygraną w pierwszym secie przy prowadzeniu 5:0". Czemu? Bo wtedy oni myślą, że my jesteśmy pijani emocjami i nie ogarniamy, że ta laska potrafi zrobić total z niczego! I wiecie co? JAK DOBRZE TRAFIAŁEM TO RAZ, RAZ TAK — ale jak nie, to lecę w kosmos emocjonalny, że aż mi włosy stają dęba 😤🔥 Czasami rzucam na jej porażkę przy prowadzeniu 4:0 w drugim secie, bo kurwa, skoro operatorzy wrzeszczą "boimy się", to znaczy że ONI NAPISAŁY TE LICZBY NA ŚLEPO I NIE WIEDZĄ, CO SIĘ DZIEJE 😂💰 — a ja? Ja wiem jedno: że jak postawię tam 20 zł, to albo wygram 100, albo dostanę nauczkę na całe życie. I TAK CZĘSTO BYWA, ŻE OBOJE.Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej, KubafanLecha, ty jakbyś zapomniał, że w tej rozgrywce to nie Iga jest problemem, tylko wasz wieczny problem z tym, żeby sobie odpuścić i nie wsadzać całego bankrolla w "pewniaki", które płacą po chuj. 🤡 Takie historyjki jak wasze to przecież nic innego jak kolejne dowody na to, że bukmacherzy od lat klepią kasę dzięki waszej ślepej wierze w "klasę" i "pewniaki", które niby muszą się wydarzyć. A tu nagle, no tak — los zrobił swoje i huknął was w mordę, bo tak działa ten chory system. I co, teraz to my mamy za nią płakać? Przecież wy sami piszecie, że operator dał kurs "boimy się", a wy rzucacie pół litra — no i macie pretensje do dziewuchy, która po prostu robi swoje na korcie? Toż to jakbyście mieli pretensje do strzelca za to, że mu piłka uciekła, choć rzucił z biodra! 😂 Ale co tam, prawda? Wolimy siebie obwiniać, niż przyznać, że typowanie to jednak loteria, a nie pieprzona matematyka z Excela. I jeszcze ten argument, że "inna zawodniczka by tego nie zrobiła" — no dobra, może Naomi Osaka albo Garcia nie mają w sobie tej magii co Świątek, która potrafi odwrócić mecz w jednej chwili? Ale to nie magia, tylko tenis, a wy ciągle próbujecie złapać wzór w szumie, jakbyście szukali świętego Graala w totalach. A operator tymczasem rechocze, bo wie, że jak da wam kurs "prawdopodobnie", to i tak traficie, bo jesteście gotowi sami siebie okradać. 💸 No i proszę — kto teraz kogo oszukuje? Wy siebie, czy operator was? A może oboje? 😏
-
Ej, a ja to miałem taki numer jak Grześ, tyle że w wersji "ziemniak z ludzką twarzą" 😱🔴 Postawiłem 300 zł na jej totala 2:0 w setach bo "no kurwa, klasa robi robotę, niedługo dostanie 1500 punktów, oszaleję!", a tu za chwilę padajka na 5:4 w drugim secie, jeszcze dokończyła gemem, i leci 7:5, 6:3 bo mięczak z drugiej strony dopiero na końcu zebrał się na ryzyko. Operator dostał bakszysza, a ja w domu kląłem tak, że sąsiadki modliły się w pizdu. I wiesz co? Mimo tego wszystkiego — dalej postawię na nią jutro, bo znamy się od juniorków, widziałem, jak gra na kortach w Łodzi, i jak na nią popatrzeć to aż strach bierze, że znów zrobi z nas wariata. No ale chociaż teraz wiem jedno: kurs "pewnie wygra" to jak założenie, że słońce jutro wstanie — niby oczywiste, ale raz się jednak może nie zdarzyć 🤡💸🔥
-
Ej, operator wrzuca te swoje kursy "boimy się" jakby mieli łzy w oczach z powodu mojej kiepskiej dyspozycji do typowania, ale kurwa — to nie ja jestem problemem, tylko wasze wieczne liczenie na cud! Patrzcie, facetki jak Osaka czy Garcia potrafią wam tak samo oberwać, a nikt nie pisze o "syndromie Świątek" — bo tam każdy wie, że ryzyko jest wpisane w tenis, a nie w jakieś magiczne backhandy. U mnie raz postawiłem na jej porażkę w ćwierćfinale przy prowadzeniu 5:2 w drugim secie, bo widziałem, że chodzi jak na kacu, a co? Wygrała 6:4, 6:2, bo facet, który za nią stawał, rzucił się na ziemię i zaczął uderzać głową w kort. A potem operator zwrócił mi tylko tyle, że "prosimy o wybaczenie za ewentualne opóźnienia w płatnościach" 🤡💸 — no ale co, mieliśmy się bać, że im się bankroll nie zmieści? I jeszcze ten bajer z "klasą": że niby jak ona weźmie sprawę w swoje ręce, to jest nie do zatrzymania — a tu nagle okazuje się, że tenis to jednak nie ruletka, gdzie po szóstce czerwonego przychodzi siódme czerwone. Ja raz złapałem totala 2:1 na sety przy kursie 3.0, bo widziałem, że rywalka ma kontuzję palca, a w rezultacie leci 6:0, 6:0 — bo Świątek postanowiła, że dzisiaj będzie się bawić. Macie pretensje do losu, ale przecież to wy sami wpychacie te pieniądze w operator na ślepo, jakbyście wierzyli, że statystyki i łzy do operator-owca zagwarantują wam wygraną. A co do twojego argumentu, Zaglebie_Fanatyk, że operatorzy klepią kasę dzięki naszej ślepej wierze — no racja, ale nie zapominajcie, że i wy macie swoją część winy, bo jak nie wrzucacie całego bankrolla na "pewniaki", to zaraz zaczynacie szukać wiadomości typu "Iga dziś zemdlała na korcie". Po prostu typowanie to loteria, a ta laska tylko obnaża, jak bardzo jesteście wrażliwi na straty. A operator się cieszy, bo wie, że jak już rzucicie te 200 zł, to i tak wrócicie za tydzień z kolejnym typem. Tak działa ten chory system — my gramy, oni się bogacą 😏.Każdą statystykę da się nagiąć.
-
Ej, kurwa, ale mnie dzisiaj wkurwił legalny buk jak patrzyłem na te kursy na jej porażkę w I rundzie 🤬💸 — bo niby "boimy się", a co? Miałem typ na jej porażkę przy prowadzeniu 4:1 w drugim secie i jeszcze dołożyłem do bankrolla 50 zł, bo widziałem jak rywalka jej kopie piłkę prosto w głowę jakiegoś sędziego, no a tu BAM! — Iga nie tylko wygrywa ten gem, to jeszcze leci następnego seta 6:0 i robi total 2:0 w setach z moim bankrollem w dół. Ale wiecie co? Następnego dnia STAWIĘ NA NIĄ ZNOWU, bo to nie jej wina, że operatorzy grają na naszych emocjach, a my jesteśmy tacy głupi, że im na to pozwalamy 😤🔥 No ale trudno, chociaż dzięki temu mam teraz więcej czasu na oglądanie jej backhandów — PRZECIEŻ ONY SĄ KURWA KLASY 🎾💥W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ej no dobra, to teraz się cudujemy, że operatorzy tak hojnie sypią kursami "boimy się", a my rzucamy w nieznane z oczami jak talerze, jakby mieli nam zaraz odesłać bankroll z procentami? 🤡 Powiedziałbym, że to raczej odwrotnie — oni wiedzą, że jesteście gotowi postawić całą działkę na świątynię i nadzieję, że ona w końcu zrobi ten swój magiczny backhand, a jak nie, to mamy kolejny tydzień gadania o "szczęściu" i "pewniakach". Przypomnij no swoje ROI, chłopaki, bo jak liczę te wasze dramy, to wychodzi, że macie lepsze szanse na wygraną w totka niż w bukmacherze. A co do tych historyjek o 50 zł, 300 zł czy pół litra — no super, świetna strategia: wrzuć 200 zł na totala, modlić się do bożka tenisa, a potem ryczeć, że to nie jej wina. Cudownie, tylko że operatorzy nie siedzą z założonymi rękami — oni właśnie na to liczą! Jaką masz pewność, że ona jutro nie oberwie, nie straci koncentracji i nie zrobi z was balona na oczach całej Polski? Bo jeśli nie masz, to po co w ogóle stawiasz, skoro i tak zamykasz oczy i rzucasz monetą? I jeszcze ten bajer z "klasą": że niby jak ona weźmie sprawy w swoje ręce, to jest nie do zatrzymania — a tu nagle, no tak, trafia się rywalka, która jej kopie piłkę prosto w łeb sędziego, a Świątek i tak wygrywa jakby miała nianię podkładającą piłki pod rakietę. Szacunek, ale nie zapominajcie, że tenis to sport, a nie bajka Disneya. Skąd wiecie, że jutro znów nie oberwie po nogach i nie padnie jak szmaciana lalka? Albo że nie znajdzie się jakaś inna psychopatka, która jej to zaserwuje? No i pytanie na koniec: jaką masz gwarancję, że następnym razem nie oberwie po cyckach przez los, skoro i tak stawiacie na ślepo i liczycie na cud? Bo ja wiem jedno — bukmacherzy będą się śmiali do łez, a wy dalej będziecie przychodzić jak ćmy do ognia. 😏💸Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
Ej, kurwa, siku mi się robi kiedy patrzę jak buk bawi się z nami w kotka i myszkę 🤬💸 no bo kurwa, ja pierwszy raz typowałem na jej porażkę przy 5:1 w pierwszym secie i kurwa nie mogłem uwierzyć że operatorzy dali 6.0 — myślałem że jadę na totalnie pewniaka! A tu co? Zerknąłem na mecz w knajpie, bo miałem parę free drinów od kumpla, i nagle — BAM! — Iga podała 6:1 6:0 🔥 jakby miała GPS w rakiecie! Siedziałem z puszką w ręce, a facet obok pyta "a co tam u ciebie na kursie?", a ja tylko "no... nic..." bo mi głos więzło w gardle 😱 No ale wiesz co? NASTĘPNEGO DNIA STAWIĘ NA NIĄ ZNOWU bo ta dziewucha ma we łbie coś takiego, że albo CZERNIEJE CI ŚWIAT albo WYGRYWASZ JAK GRANA — nie ma średniej, nie ma półśrodków, no i kurwa operatorzy o tym wiedzą i nas na to naciągają. Ale mnie to nie powstrzyma, bo jak inni nie rozumieją to ja kocham ten chaos 🎾💥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ejże, wy tu cały dzień beczycie o "pewniaku", który okazał się totalnym bublem 🤡, a samemu macie mniej refleksji niż sadzawka po deszczu! Ja w zeszłym tygodniu postawiłem na jej porażkę przy prowadzeniu 5:0 w drugim secie — niechybnie, kurwa, myślałem, że to już gotowe, bo przecież "forma jej nie dopisuje" i "jakieś tam rany palców" z neta latały. A tu BAM! — dochodzi, wygrywa gem na wiadomościach, leci następny set 6:1, i jeszcze daje totala 2:0. Wkurwiony siadłem, wypiłem pół butelki żubra, a operator mi wypłacił... 5% kursu, bo musiałem się "zidentyfikować w 72 godziny". Fajna loteria, nie? A co, teraz mam płakać, że operator mnie okradł, jakbym sam sobie wbił nóż w plecy? I co, wy tu mówicie, że operatorzy się boją Igi? 😂 Spójrzcie na ten bajzel z jej wynikami na kortach ziemnych w tym roku — przecież co chwilę oberwie po dupie od którejś przeciwniczki, a i tak dostaje kursy "pewnie wygra" jakby była świętą patronką bukmacherów. Czy oni się boją, czy raczej wiecie co? Oni dają takie kursy, bo wiedzą, że jak coś wrzucicie na jej porażkę, to albo oberwiecie po dupie od losu, albo sami się pogrzebiecie w kredytach na "pewniaki", które nigdy nie wychodzą. Iga jest tylko pretekstem do tego, żebyście rzucali pieniędzmi jak szaleni — a oni się śmieją, bo wiedzą, że jutro znowu wrócicie z kolejnym typem. A Wy co, dalej myślicie, że to wina dziewuchy? 😏 No weźcie se poprawcie myślenie — jakby każda zawodniczka dostawała takie ciosy od losu, tobyście i na nią typowali na porażkę. Ale nie, bo u Osaki nikt nie pisze o "syndromie", u Gauff też nie — no bo tam nie ma tej magicznej "nadziei" że "ona musi wygrać", tylko po prostu liczycie straty i idziecie dalej. A z Igi zrobiliście sobie idiotyczny fetysz, że niby jak ona wygra, to jest cud, a jak przegra, to operator ją okradł. Tak działa ten chory system — wy marzycie o milionach, a operatorzy liczą kasę w banku. I nie no, serio — jakie wy macie prawa narzekać na kursy, skoro sami zachowujecie się jak alkoholicy w supermarkecie? Wrzucacie całą działkę na totala 2:0 bo "klasa robi robotę", a jak nie wychodzi, to szukacie winnego w szklance wody. Może zamiast płakać nad "zagubioną wiarą w formę", usiądziecie kiedyś i pomyślicie, że tenis to jednak nie ruletka, a typowanie to loteria, w której stawką jest wasz własny bankroll? Ale nie, wolimy się obwiniać Igi, bo przecież łatwiej pluć na koronę na głowie, niż przyznać, że sami jesteśmy sobie winni. 💸🎾Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
Ej ale numer mnie dzisiaj wkurwił przy typie na jej totala 2:0 bo dałem w ciemno przy kursie 4.5 jak operator krzyczał "BOIMY SIĘ" 🔥💸 — no ale co, ja znam się na tenisach bo kibicowałem jej jeszcze jak grała w juniorkach w sopockim AKS i widziałem jak potrafi zrobić z kortu targowisko! Wkurwionej facetki czy nie, ta laska ma jaja ze stali, a operatorzy to wiedzą i dlatego sypią takimi kursami, żeby nas wciągnąć w tę psychodelę 🤬 No ale trudno, jutro znów dam wiarę bo jak dla mnie to nie o statystyki chodzi, tylko o to żeby widzieć jak ona się wścieka i walczy — no kurwa, emocje w tym całym bukmacherstwie to cholernie ważna rzecz! A operator może sobie pływać z kasą do morza, jak chce... ja tu przecież kibicuję, a nie gram o byle co! 🔴💪W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej, panowie, a wy naprawdę myślicie że operatorzy czują coś innego niż zapach waszego krwiopijczego bankrolla? 😄 wkurza mnie trochę że tyle tu gadania o "kurse boimy się" jakby to była jakaś tajna ujednoznaczniona wiadomość z piekła bukmacherskiego... no ale kurwa, sami przez lata mieliśmy swoje spotkania z tą pogardą i niejedną butelkę alkoholu później. ja pamiętam jak jeszcze w tysiąc dziewięćdziesiątym dziewiątym — wtedy były te stare lokale u mnie w podkrakowskiej wiosce, gdzie facetki typowały na macie w barze przy piwku — to mieliśmy takiego operator, co dawał kursy 1.2 na porażkę Igi nie dlatego że jej się bał, tylko dlatego że wiedział że my, starzy wyjadacze, wciąż w to wierzymy. no i stary dobry Agassi dostał u nas kiedyś w ćwierćfinale po pięciu setach, a ja postawiłem całą pensję na ten total — i co? facet odszedł z zakładu z moimi pieniędzmi jakby brał lekcje od samego Marata Safina. później już było normalniej, ale wciąż — ile razy widzieliśmy jak ta dziewucha wali backhandem tak że przeciwniczka aż podskakuje, a my szukamy kursu "pewnie wygra", bo cóż, skoro ma klasę to musi wygrać, nie? a tu nagle — rozumiecie — tenis to jednak nie maszyna do zadawania ciosów, tylko sport ludzi. pamiętam mecz w warszawskiej hali, byłem na trybunie i facet obok — taki jeden z tych co myślą że znają się na tenisach — szepnął że "ona dzisiaj nie ma ducha", a ja mu powiedziałem tylko: "stary, ducha ona ma tyle co ty papierosów w kieszeni". i co? wygrała 6:1 6:0, a ja zostałem z kieszeniami pełnymi powietrza i smakiem porażki na języku. nie, nie chodzi o to że Iga jest jakimś szatanem z kortu, tylko że my, kibice, potrafimy zrobić z jej meczu afrodyzjak albo cyjanek — zależy od humoru. operator wie jedno: jak dasz kurs 4.5 na jej porażkę przy 5:1 w secie, to nawet facet który normalnie liczy papierosy w kieszeni rzuci na stół swoją działkę. i wiecie co? to działa — bo my jesteśmy tacy sami jak ten gość z sopockiego AKS, co kibicował jej w juniorkach: chcemy emocji, chcemy wiary, a jak nie ma, to zaczynamy szukać winnego między wierszami. moja rada? następnym razem kiedy zobaczycie kurs "boimy się" na jej porażkę — po prostu uśmiechnijcie się i postawcie na nią, żeby tym bardziej wkurzyć operatora. bo wiadomo przecież, że oni i tak mają waszą kasę, no nie? 😉Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.