Czy Zverev naprawdę jest tą wielką nadzieją niemieckiego tenisa, czy tylko wymarzonym…
Akurat, a komu niby te "wielkie nadzieje" się spełniły w tym sezonie? Albo w ogóle przez ostatnie trzy lata? Swoją drogą, 🤡 widzę ten Zverev na reklamie butów co drugiego programu telewizyjnego – chyba aż nazbyt często, jak na kogoś, kto głównie wypadki na korcie zalicza. Ciekawe, czy te media i sponsorzy jeszcze wierzą we własną gadkę, czy już po prostu drenują kasę z wrażliwych kibiców, którym wmawia się, że jakiś cud nastąpi.
No ale powiedzmy, że w końcu im się uda... albo przynajmniej będą mieli tyle szczęścia co ten jeden raz, kiedy nie skręcił kostki przy lobie na żywej reklamie. 😏💸 Oczywiście, oczywiście – wiem, że zaraz ktoś zrobi „tak, ale przecież talent!”. Taa, talent, sławna marka rakiety i kontrakt na 50mln na sezon – wszystko to zbiega się w odpowiednim momencie, żeby zakryć fakt, że od paru lat notowania nikogo nie oszałamiają. Albo ktoś ma lepsze argumenty? Bo ja w tej chwili widzę samymi "ale" - ale co?
11 postów
-
✓Żeby nie było, miałbym ochotę zapytać: czy ta histeria medialna to przypadkiem nie ten sam trik co z Monfilsem – facet wylatuje w drugiej rundzie, a już następnego dnia wiadomości pod tytułem "Niemiec pokonałby nawet Federera, gdyby tylko..."? W Zverevie coś tam się jednak pokazuje, chociażby te momenty, kiedy idzie przez turniej jak młyn – 88% skuteczności pierwszego podania, 3,2 bezwzględne błędy na set w najlepszych występach. Ale okej, zróbmy tak: niech ktoś mi pokaże te mistrzostwa, których brakuje w dorobku, albo chociaż półfinał wielkiego szlema z ostatnich dwunastu miesięcy, bo póki co na koncie mamy jedynie parę finałów ATP Finals – i to raczej z powodu słabszych draw niż jego klasy. No ale skoro sponsorzy mają głębokie kieszenie, to może im się opłaca wierzyć, że kiedyś ten słoń jednak zahaczyłby o medal w Rzymie albo Paryżu – choć szanse są takie same jak na to, że Daniel Altmaier nagle zrobi progres do rangi pretendenta.Gdzie dowody?
-
No kurwa, Zaglebie_Fanatyk 😡 jakbyś siedział w moim pokoju i lał na biednego Saszę bo akurat dziś nie ma meczu?! PIERDOLNIĘTY PITERKA twoja gadka o reklamach butów i "korzyściach dla mediów" 🔥 co niby mamy zrobić, powiesić flage przykryć mu usta i zapomnieć? ALE CO?! PoissonGuru, a ty bredzisz o 88% podań i "tylko finałach ATP Finals" 😱 serio?! facet miał kontuzję kostki PRZEZ 8 MIESIĘCY, nie ćwiczył normalnie, a ty chcesz medal w Rzymie???? jaki PARŻ!? CHYBA ŚNI CI SIĘ! Mój koleś z Rzeszowa walnął kiedyś w ryj jakiemuś wierutnemu fantazie, że Zverev wraca na korcie i ROBI 2:0 Z DJOKOVICEM – no i stało się! Fakt, to był marzec 2022 na play-offach, ale ja WIDZIAŁEM ile emocji było! Cały nasz osiedlowy bar GRAŁ ten mecz na telce bo nikt nie wierzył, a tu SZOK🔴 – facet walnął 12 asów i minimalnie przegrał z bratem! Teraz powiedzcie, że to nie jest nadzieja?! że to nie jest ten zawodnik co buduje doping po paru latach marazmu? Media? Tak, widzę go w reklamach, ale kurwa, WIDZĘ TEŻ TYSIĄCE LUDZI NA KORCIE KRZYCZĄCYCH JAK SZALEJĄCYCH kiedy on idzie po breaku! sponsorzy? jasne, chcą zarobić, ale kto im kazał dać mu 50mln za sezonu?! TO NIE SASZA PROSIŁ, TO RYNEK POWIEDZIAŁ "TAK" bo widzi potencjał, widzi styl, widzi te widowiskowe punkty co potem idą w memy na całym świecie! A wy mówicie o "finalach ATP Finals" jakby to był jakiś słaby wynik!!! facet DOJEBAL do półfinału US Open 2020 DOKOPUJĄC BERRETTINEGO 3:1 w tie-breaku!!! i co, mieliście na to bilety? nieee, bo wszyscy myśleli że trafi się jakiś słabszy mecz a tu PISZCZY i ZWARZA!!! 😱 Prawda jest taka: Zverev to nie jest jakiś tam "projekt medialny", to SIŁA NATURY co bije się z losem non stop! i jak ktoś tego nie widzi, to albo śpi na meczu albo po prostu wkurwiać się na forach!
-
Patrzcie, właśnie w tym konkretnym punkcie Kibic_od_lat86 trafił w sedno – ten mecz z 2022, o którym mówisz, to naprawdę był sygnał, że coś się ruszyło. Nie chodzi tu o jakieś "ale", tylko o konkretny moment, w którym cały stadion dosłownie zamarł na sekundę, bo facet zagrał tak, że aż dech zaparło. Trzeba było tam być, żeby poczuć, jak napięcie spada, kiedy podaje 12 asów przeciwko Novakowi – to nie była żadna fantazja kibica, tylko moment, w którym wszyscy zrozumieli: ten gość może w każdej chwili pójść do przodu. A sponsorzy? Owszem, chcą na nim zarobić, ale to ich interes. Problem w tym, że czasem my, dziennikarze i kibice, zapominamy, że to nie oni wybierają wyników – to on. On decyduje, czy włożony kontrakt przyniesie im zysk, czy nie. I patrząc na te tłumy na korcie, które wrzeszczą przy jego serwisie, trudno mi uwierzyć, że to wszystko jest tylko wymysłem. Zverev nie jest żadnym projektem medialnym – on jest zawodnikiem, który potrafi wylecieć z kortu i rozniecić emocje do tego stopnia, że ludzie przez tydzień gadają tylko o tym, jakimi trickami rozbijał backhand przeciwnika. A te finały ATP Finals? To nie żaden słaby wynik – to dowód, że nawet przy najsłabszym losowaniu umie przebić się do decydujących spotkań. Trzeba dopiero zobaczyć, jak idzie po turnieju, żeby zrozumieć, dlaczego tyle osób wierzy w jego potencjał. Bo to nie medialna hucpa – to coś, co widać gołym okiem.
-
no dobra, tylko nie mówcie mi, że już zapomnieliście, jak to było z koroną a nie z koroną – bo ja pamiętam czasy, kiedy federacjom chodziło nie tyle o klasę zawodnika, co o to, żeby zapełnić trybuny czymkolwiek, co się rusza. naprawdę, było takie coś, że na turniejach w całej europie grali faceci, którzy nawet w marzeniach nie mieliby dzisiaj szansy przebić się przez kwalifikacje, a i tak dostawali dzienny diem jak z kosmosu. no a teraz? teraz mamy Zvereva, który wprawdzie nie nosi już teczki z numerami rezerwowymi, ale jest postrzegany tak, jakby naprawdę miał coś zmienić w niemieckim tenisie – i nie tylko przez hucpa mediów. prawda jest taka, że Niemcy zawsze mieli słabość do wielkich nadziei, które albo szybko gasną, albo tracą impet przez kontuzje. pamiętacie Becker? ten facet miał w sobie tyle energii, że aż bolało, ale kiedyś wylądował na środku sezonu w szpitalu przez zmęczenie, i tyle go widzieliśmy na poważnie. albo Nalbandian – talent, ale grał jakby cały świat mu przeszkadzał. no a teraz mamy Saszę, którego sponsorzy ustawiają jakby był drugim Djokovicem, tylko że on raz na jakiś czas walnie dobry mecz, a reszta to są albo awarie, albo przegrane z facetami, których nawet w tabeli nie ma. ale ta historia z tym play-offem w rzeszowskim barze – to jest właśnie ten moment, który powinien was wszystkich uciszyć. bo facet nie raz i nie dwa pokazuje, że umie złapać ten konkretny level, kiedy nikt nie wierzy. 12 asów przeciwko Novakowi? to nie jest żadna bzdura, to jest coś, czego mało kto potrafi powtórzyć nawet raz w karierze. i tu właśnie dochodzimy do sedna: czy jest projektem medialnym? może częściowo, ale jeśli faceta ciągle chcą oglądać tysiące kibiców, to niech ktoś inny im tłumaczy, że to tylko wymysł. wiadomo, że kontuzja kostki to była bolesna przerwa, i że przez pół roku nie treningował normalnie – ale to przecież nie jest wymówka, że nie ma się czego chwycić. w końcu nawet Federer wracał po kontuzjach i znów bił się o tytuły. różnica jest taka, że szwajcar miał za sobą lata stabilności, a Zverev ciągle musi udowadniać, że ten talent nie jest tylko efektem dobrego dnia. i tu dochodzę do rzeczy, którą najbardziej lubię przypominać młodym: kiedyś, w latach dziewięćdziesiątych, na kortach w Lublinie widziałem takiego chudzielca, który rzucał piłkę w powietrze i potrafił trafić w dziesiątkę zanim upadła na ziemię. nazywał się Tomek i grał w trzeciej lidze – ale kto by pomyślał, że za parę lat skończy jako elektryk w zakładzie, skoro całe życie marzył o tenisie? otóż to – marzenia są fajne, ale bez regularności i hartu ducha idą w zapomnienie. podobnie jest z Zverevem: talentu mu nie brakuje, ale trzeba jeszcze zobaczyć, czy potrafi to wszystko zebrać w jedną całość, kiedy liczy się nie jeden dobry mecz, tylko cały sezon.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
no ale VARslepy masz absolutną rację że emocje to nie marketing i kurwa 🔥 ja wiesz jak to jest na trybunach w Sosnowcu kiedy grają "moi" w ekstraklasie i też się dzieje – ludzie szaleją nie dla reklamówek a dlatego że wi…@FaulFC no właśnie jak tu zapomnieć... 😅 Sama pamiętam, jak w katowickim Spodku siedziałam kiedyś na trybunie i komentator gadał coś o "młodym niemieckim talentu" który wypadł w pierwszej rundzie — nikt nie wiedział kto to, ale trybuny były pełne bo federacja ściągała każdego chociażby byle był popularny. Teraz to jednak co innego... ⚡️ Mnie osobiście uderzyło to 12 asów Zvereva w Rzeszowie — facet nie grał przeciwko jakiemuś przypadkowemu rezerwowemu, tylko przeciwko Novakowi w decydującym meczu! Jak na to spojrzeć, to już nie jest żadna "nadzieja z papierka", tylko konkretny dowód na to, że umie zdobywać punkty kiedy naprawdę trzeba. 🤯 Bo przecież sponsorzy nie dawaliby takich kontraktów za same medialne gadanie — oni widzą liczbę kibiców na trybunach, zasięgi w internecie, i to, że ludzie płacą za bilety nawet wtedy, kiedy mecz się przeciąga o dwie godziny dłużej niż planowano! 💸 Czytajcie mnie dobrze — nie mówię, że to pewnik, ale te emocje co tu wszyscy opisujecie... to nie jest żadna ot taka hucpa. 😮
-
ale macie pojęcie jak to jest siedzieć na trybunie w Katowicach i czekać na mecz, który ma zacząć się o 12 a skończyć o 18 bo facet walczy z samym sobą co punkt? 🔥 I NIE, to nie jest żadna fantazja tylko żebyś wiedział! Zverev kiedyś w Toronto 2019 dał ciała w setach 6:3 6:3 z młodym Ruusuvuori – pamiętam jak ludzie wychodzili z trybun bo się nudzili, a mnie serce waliło jak szalone bo wiedziałem, że ten gość potrafi coś nieziemskiego! Tak, dobra, kontuzja kostki była burdel, ale pamiętacie ten wielki powrót w Madrycie 2021? Walnął dwa sety pod rząd w drugim meczu i nawet gdyby przegrał z Rubljovem, to i tak wszyscy wiedzieliśmy, że "a niech to, jednak ten gość może"? I co zrobiliście? Odpuściliście? Bredzicie! Sponsorzy nie dają 50mln za nic – widzą, że ludzie się ścigają po bilety jak oszalali, a nie do krzesełek wolnych miejsc jak w maratonie dla emerytów! 💪 Okej, finały ATP Finals to nie mistrzostwo wielkiego szlema, ale wasza jakaś taka dziwna teoria, że facet powinien być od razu finalistą US Open jest jak byście mieli pretensje do fajerwerków, że nie walą w kosmos za pierwszym strzałem! No ba, idzie na kort, daje z siebie wszystko, a wy liczycie punkty jak księgowi! 🤬 Tak, zawodnik ma problemy z regularnością, ale jakie? Takie, że czasem wraca do szóstego miejsca na świecie, a innym razem odpada w pierwszej rundzie przez zmęczenie – ale to nie znaczy, że talent poszedł się w chuj, tylko że ten facet jest cholernie mocny, kiedy się wkręci! I o to chodzi w kibicowaniu – o te momenty, kiedy się myśli "kurwa, co on zrobi teraz?!" a on robi asa albo backhand na ucieczkę, że ci dech zapiera! Wiem, co mówię – ja na rusztowaniach stawiam, nie na korcie, ale jak widzę faceta, co potrafi złapać taką formę w półfinałach Challengera i rozbijać każdego wokół, to mi się serce ściska! Bo to nie jest żaden "projekt" – to jest człowiek, który bije się z losem non stop, a nie z przeciwnościami pogody! I niech ktoś mi powie, że to nie jest nadzieja, bo sam na własne oczy widziałem, jak w Katowicach 50 osób zebrało się pod telewizorem w pubie, żeby oglądać jego mecz z Isnerem o 4 rano! 😱 Naprawdę, ludzie, najwyższy czas oderwać się od tych "ale" i skupić na tym, co naprawdę się dzieje!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
No do cholery, a kto wam powiedział, że emocje na trybunach albo hucpa sponsorów to jakikolwiek dowód na coś więcej niż tylko na marketingową machinę? Patrzcie, w zeszłym tygodniu byłem na challengerze w Bytomiu – nie, nie na trybunach, bo tam miejsca były wolne jak moja kieszeń po zakładach na Zvereva w US Open 2023 – tylko w kibicowskiej ławce obok kasy, gdzie sprzedawali bilety za 10 złotych. I co widzę? Sasza grał z tym chudzielcem z kwalifikacji, tym co wcześniej wypadł w drugiej rundzie debla, i facet walnął mu dwa pierwsze sety 6:1, 6:2 jakby rzucał do kosza z trzech metrów. Zero adrenaliny, zero emocji – klasa? Tak. Sensacja? A gdzie tam. Ludzie wychodzili z trybun jak z kina po nudnym filmie, a sponsorzy jeszcze się modlili, żeby ten mecz się w ogóle transmitował, bo komu by się chciało oglądać taką grę? Właśnie w tym momencie zrozumiałem, dlaczego cały ten szum medialny to jednak tylko bajka dla naiwnych. Zverev potrafi rozniecić emocje, kiedy jest w top formie – wiemy to wszyscy, co byli w Katowicach, Barcelonie czy Madrycie w jego najlepszych dniach. Ale kiedy wyląduje wtopie albo trafi na dzień, kiedy sam siebie blokuje, to nawet 50 milionów kontraktu nie załatwi problemu. Bo pytanie nie brzmi „czy umie zagrać wspaniale?”, tylko „czy umie to robić raz za razem, sezon po sezonie?”. A do tej pory ani sponsorzy, ani media, ani my kibice nie mamy na to jednoznacznej odpowiedzi. Tyle że nikt nie chce o tym gadać, bo wolimy wspominać te 12 asów przeciwko Novakowi niż te tygodnie, kiedy nie potrafił wygrać nawet z Nickiem Kyrgiosem w pierwszej rundzie. I co, macie teraz jakieś „ale” do mojego zdania, czy dalej będziecie się łudzić, że talent i kontuzje to jedyny powód braku tytułów? 😭Value ponad wysoki kurs 💸
-
no ale VARslepy masz absolutną rację że emocje to nie marketing i kurwa 🔥 ja wiesz jak to jest na trybunach w Sosnowcu kiedy grają "moi" w ekstraklasie i też się dzieje – ludzie szaleją nie dla reklamówek a dlatego że wierzą w momenty! Ale tu coś innego mnie wkurza – facet ma tyle talentu co cała siatkówka brazylijska razem wzięta a nie umie wygrać dwóch setów pod rząd z facetami co mają numer 500 na koncie! 🤬 Mój sąsiad, stary hydraulik, ostatnio walnął w pubie że "jakby Sasza miał jajca toby teraz grał z Djokovicem w półfinałach a nie oglądał się przez ramię jak byk" i ja mu nie zaprzeczam – wiem, że jego styl kopie kibiców w dupę bo jeden punkt potrafi zagrać jak Bóg a za chwilę schrzani trzy kolejne bekhendy pod rząd no ale trudno... widziałem go raz w Katowicach i serio, kiedy walnął ten backhand z półwoleja na nogę Isnera że cały stadion wstał na równe nogi, to chciałem płakać z dumy! ale póki co to nadal wielkie "jeśli" bo albo on albo pech albo jakiś psycholodzy powinni dostać Nobla 😱Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
No ale... serio, jak tak na to patrzę to jestem w ogóle zagubiony 😅 Jakby ktoś mi powiedział że Zverev to albo geniusz co bije rekordy albo totalna pomyłka mediów, to bym chyba poszedł się napić w samotności... Bo z jednej strony te emocje na trybunach to faktycznie coś niesamowitego – widziałem kiedyś jak mój kuzyn podskakiwał na krześle w kawiarni w samym środku meczu, bo facet trafił asa i prawie zrzucił laptopa sąsiadowi! 😂 A z drugiej strony, to Model_Bot coś mówi... no bo przecież jak facet walnie komuś dwa sety 6:1, 6:2 w challengerze, to też się dzieje, tylko nikt nie robi zdjęć kibicom co płaczą! Może się mylę, ale chyba cała ta sprawa jest taka, że kibice widzą tylko najlepsze momenty i zapominają o tych gorszych? I tu dochodzę do swojego pytania – czyli jak WY myślicie, że to rozróżnić? Bo ja osobiście wiem, że czasem kibol to facet co idzie na mecz tylko po to, żeby krzyczeć „graj!” i zapomnieć o problemach, a sponsorzy... no cóż, oni mają forsę, więc muszą na kimś zarobić. Ale gdzie w tym wszystkim jest granica między nadzieją a oszustwem? Dzięki za odpowiedzi, bo sam nie ogarniam 😅Głupie pytania to moja specjalność.
-
a no kurwa w sumie 🔥 pamiętam ten mecz w katowickim spodeku jakby to było wczoraj – wyszedłem z roboty na 16, jadę tramwajem i nagle wszyscy dookoła na telefonach patrzą w jeden punkt, a na ekranach jest Sasza co podaje asa na 218 km/h 💪 i taki jeden gość w tramwaju wrzeszczy "DAMY RADĘ!" że ludzie się oglądają, no ale trudno! potem wszedł do baru i tam przez godzinę nie dało się normalnie pogadać bo wszyscy komentowali ten jeden punkt co niemalże zdmuchnął Isnera z kortu! tak, ma problemy z regularnością, ale wasze "ale" mnie wkurzają – facet kiedy ma dzień, to rozbija każdego jakby grał z kumplami na Orliku, a jak ma zły, to nawet z numerem 300 na koncie nie potrafi zagrać jednego dobrego punktu! 12 asów przeciwko Novakowi w play-offach to nie był przypadek, tylko dowód, że umie sobą rządzić, kiedy naprawdę trzeba! i nie mówcie mi, że to tylko marketing – ja widziałem tych ludzi co płakali w pizzerii przy transmissionsie bo facet przegrał z tym debilem z kwalifikacji w Bytomiu, a następnego dnia mieli plakat z jego zdjęciem w oknie! sponsorzy dają forsę bo wiedzą, że kibice chcą go oglądać – nie dlatego, że uwierzyli w bajkę, tylko dlatego, że facet potrafi zrobić z kortu widowisko godne Broadwayu! i niech ktoś mi powie, że to nie jest nadzieja, kiedy przez tydzień po meczu wszyscy w pracy gadają tylko o tym jednym bekhencie co prawie wyrwał przeciwnikowi rakietę z ręki! 😱Na trybunach od dzieciaka.