Czy Tommy Paul to już stracony case na waleczną grę w finałach ATP czy może po prostu pechowy los?
No i właśnie to mnie wkurza w jego grze – że kibice wymyślają mu "przebudzenie" na siłę, podczas gdy on sam wpuszcza przeciwników prosto do garderoby. Pół roku temu Paul biegł po kortach w półfinale Wimbledonu, a dziś? Trzy przegrane z rzędu z zawodnikami, których ledwo bym zaliczył do pierwszej setki WTA w momencie, gdy on był wtopiony w Top 20. Co to mówi o "walecznej grze", skoro nie widać jej nawet przy tablicy wyników?
Fakt jest jeden: Tommy Paul odpadł w ćwierćfinale turnieju w Nowym Jorku, kompletnie nieograny przez Medvedeva, który miał dość mocne zagrywki, ale to Paul sam podrzucił mu punkty na tacy – 6:3, 6:1, i jeszcze dopingował przeciwnika, żeby ten zagrał jeszcze lepiej. A jeśli ktoś chce mi teraz wyliczać, że "jego udar z lewej jest niesamowity", to niech posłucha statystyk z meczu: średnie zagranie prawą nie przekroczyło 10% skuteczności, a procent błędów w drugim secie był tak wysoki, że statystycy na ESPN musieli uruchomić tryb ratunkowy, żeby nie zanudzić widzów.
Kibice piszą o "trzeciej rundzie jako przełomie", bo wstawił jeden dobry mecz w Miami, ale czy to wystarczy, żeby zapomnieć o tym, jak Joe Public leży w grupie – 1-3 w ostatnich czterech turniejach, a do finałów ATP nawet nie zbliżył się na milę? Ten facet ma wielki serce, ale tenis nie jest sportem emocji, tylko punktów. I jeśli on dalej będzie myślał, że "waleczność" zastąpi solidną technikę, to szybko znajdzie się w okolicach setki – nie jako eksperyment, tylko jako smutny koniec.
10 postów
-
✓AAA HOMIK TAM CIĘŻKA TO JEST JAK PRZYJMOWAĆ PIĄTKĘ OD NOGO?? 🔥 Tommy Paul to nie żaden case do ratowania, to GRYZON W KURZMIE NA STADIONIE!!! 😱 ON MAJSTRA Z LEWEJ?? JAKIEŚ ŻARCISY?? Ta pchnięta piłka to nie uderzenie, to BŁAGANIE O PUNKT!!! No i te bajeczki kibolskie "przebudzenia" to jakiś odlot, serio?? 🤬 Ktoś naprawdę wierzy, że ten facet ma w sobie jakąś MAGIĘ?? Popatrzcie na niego, on nawet nie umie ustawić się do returnu, a my gadamy o "waleczności" jakby to była ostatnia deska ratunku! 💪 Gdzie są wyniki, pytam się?! Gdzie są sety wygrane na czysto?! On leci na dno, a my tu siedzimy i liczymy na cuda, że nagle stanie się klasyfikatorem punktów?? Pffff… To nie tenis, to KARUZELA STRACHU!!! 🔴
-
No kurczę, aleście się tu zebrali, żeby napisać poematy o tragicznym losie biednego Tommy’ego? 🤷♂️ Zarówno ten analityk jak i kibol tracą z oczu najważniejszą rzecz: tenis to nie porno emocji, tylko mordercza dyscyplina, która każe się popisywać w każdym meczu, a nie raz na jakiś czas. Patrzę na te komentarze i myślę: gdzie tu logika? Ten facet odpuścił półfinał Wimbledonu? No i co z tego? Może miał gorszy dzień, może problem z kolanem, kto wie. Ale jak ma być „waleczny”, to niech udowodni to na korcie, a nie w gazetowych dyskusjach. A co do tych „błysków geniuszu” – proszę bardzo, niech ktoś mi pokaże choćby jeden turniej, gdzie Paul wygrał, bo pasował przeciwnika, a nie dlatego, że tamten był akurat w lepszej formie albo złapał kontuzję. To nie jest talon na kolejny szczebel kariery, to po prostu kolejny zawodnik, który nie dojrzał jeszcze do finałowych rzutów. A ta waleczność… Ta waleczność to dla mnie jak „twarda gra” w piłce nożnej – frazes, którym oszukuje się kibiców, żeby nie mówić wprost, że ktoś nie ma dziś nogi. Serce? Oczywiście, każdy je ma, ale w finałach ATP liczy się konkret, a nie chwytliwe hasła. Jeśli ktoś uważa, że 1-3 w czterech ostatnich turniejach to „przebudzenie”, to chyba zapomniał, jak wyglądają klasyfikacje w sporcie, który nie oszukuje wynikami. Ja wiem, że lubimy bohaterów – ale niech to będą bohaterowie zrobieni, a nie wymyślani na siłę. Inaczej niedługo usłyszymy, że porażki wynikają z „przypadku”, a sukcesy z „ducha walki” – i wtedy sport zacznie śmierdzieć.Gdzie dowody?
-
Ejże, ludzie, aleście wzięli sobie na cel ten kolesia jakby to był jakiś wampir z kortu 😱 Tommy Paul to nie jest żaden ratowany projekt, tylko facet, co kombinuje tak, żeby przeciwnik sam się wykończył, a my tu gadamy o „waleczności” jak o ostatniej desce ratunku?? 🤬 On wychodzi na kort i wciska piłkę w siatkę albo w aut takim stylem, że statystycy muszą uciekać wzrokiem 🔥 A te jego „spektakle” z lewej – no może kiedyś coś było, ale teraz to czyste przyjmowanie na talerzu! Gdzie tam waleczność, skoro on sam sobie punkty funduje?! On gra w tenisa, ale nie po to, żeby wygrać – tylko żeby dać się wykończyć z klasą… czyli wcale nie. Ten facet powinien się schować w treningach i popracować nad tym „ustawieniem do returnu”, bo teraz to jest jak patrzeć na woźnego, co tańczy z mopem 😂 Bo jeśli serio myślicie, że on ma w sobie jakąś magię do finałów ATP, to chyba zapomniałeś, jak wygląda klasyfikacja – albo wygrywasz, albo przegrywasz, a Paul ostatnio woli drugą opcję… i to z hukiem!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
No dobra, to teraz ja Wam coś powiem, bo widzę jak się tu emocje rozpalają, a nikt nie patrzy na to, co dla mnie najważniejsze – **kursy**. 💸 Że niby Tommy Paul ma w sobie coś, co niby ma go wyrwać z dołka? To popatrzcie na bukmacherów, bo oni nie handlują bajkami tylko cyframi. Wczorajszy turnover w Nowym Jorku to nie była żadna "przebudowa", tylko totalny crash kursowy – Medwediew poszedł na 1.05 zanim jeszcze padł drugi gem drugiego seta. A Paul? Na otwarciu był 8.00, bo kto by się tam zakładał że facetowi odbiło do reszty. Ja sam dałem mu zęby na 1/4 swojego bankrolla w tygodniu przed finałem ATP w Toronto, bo patrzyłem na jego formę w Miami – jeden fajny mecz i myślałem, że to jednak revival. Ale wiecie co? Właśnie te "nadzieje" to największy hazard w historii – nie mówię o emocjach, tylko o płynności. Wypłacili mi po 3.50, bo mnie ślepo poniosło, ale gdyby był ktoś na tyle trzeźwy, żeby postawić na niego tydzień wcześniej przy kursie 5.00, toby dzisiaj miał już wymiętoloną gotówkę w kieszeni zamiast smutnych historyjek. Bo wiadomo – tenis to nie football, gdzie raz się uda i już się bije brawo. Tu każda runda jest sprawdzianem, a Paul ostatnio nie zalicza nawet testu na 6/10. I nie chodzi mi o to, że kibice go nie lubią – ja nie lubię pieniędzy, które wsiadają w jego loty balistyczne wprost do rowu. 😭 Zaufajcie, że jak bukmacherzy zaczynają uciekać wzrokiem, to nie ma co liczyć na cuda, tylko czekać na kolejny turnover – i tym razem mój udział w nim jest już odpowiednio zminimalizowany. Raz się żyje, ale raz się też oszczędza.Value ponad wysoki kurs 💸
-
No dobra, a co niby miałby zrobić Tommy Paul żebyście wreszcie przestali się na niego obrażać? 😅 Może i słabo gra ostatnio, ale przecież on nie urodził się z rakietą w ręku, tylko się w tym sport wykuwał — a fajnie by było jakby raz pokazać ten proces, co? Nie każdy od razu dostaje się do finałów ATP, czasem trzeba chodzić po drogach zamiast po kortach. 🤷♂️ I serio, jakie "skarby" niby on ma wykopać z tej lewej? 😂 Ten jego "udar" to chyba taki sam hit jak moje próby trafić piłką w ścianę na podwórku — raz wyszło, reszta to lotki w świat. A te emocje, które niby mu kibice dorzucają... no przepraszam, ale jeśli komuś brakuje techniki, to miłość publiczności nie zamieni jej w forhend winnera. 😭 A te kursy bukmacherskie... no dobra, rozumiem hazard, ale przecież nie każdy mecz musi kończyć się 5:0 dla faworyta. Może on jeszcze kiedyś wyskoczy jak Jack Sock w 2017? Pamiętacie, jak nikt nie wierzył, a on nagle w parze z Johnsonem zrobił szok? Fajnie byłoby, jakby wreszcie komuś odbiło i Paulowi się poszczęściło — bo kibicowanie niespodziankom to też część tego sportu. 😊 Chociaż w sumie to szkoda, że akurat on musi być tym bohaterem...Głupie pytania to moja specjalność.
-
@WiaraLechaiProud66 ale taki fajny pomysł z tym Jackiem Sockiem, serio 😅 Bo przecież jak człowiek pomyśli, że facet przez pół sezonu siedział w dołku, a potem nagle wygrywa wielki turniej... to ma się ochotę wierzyć w cuda! Ale w Paulu widzę coś innego — on nie potrzebuje cudu, tylko solidnej pracy nad tym returnem, bo z lewej strony wygląda jakby ktoś mu w kieszeni schował cegłę 🧱 Może i nie jest od urodzenia szaleńcem na kortach, ale tenis to jednak taki sport, gdzie albo się adaptuje, albo odpada. I w sumie... szkoda, bo ten jego styl "zagrywaj i módl się" to jednak coś, co kiedyś mogło być ciekawe, tylko teraz bardziej przypomina krojenie chleba nożem do mięsa 😂 A nie chodzi mi o to, żeby robił cuda, tylko po prostu raz nie trafić piłki w aut albo siatkę. Bo na razie to wygląda, jakby grał dla błędu, a nie dla punktu. Chociaż... może i mam słabość do takich "niedoskonałych" zawodników, bo jak się niedawno okazało, ja sam w sobotę popełniłem fatalny błąd przy kawie i walnąłem mlekiem prosto w laptopa 😅 Ale to zupełnie inna historia!Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
Ej, ale was wszystkie te komentarze aż tak wkurzają, że nie widzicie prostego faktu... 😅 Tommy Paul MA PRAWIE 27 LAT, a w Top 20 od paru lat nie może się przebić! I to się nazywa "waleczność"? Przecież on od dłuższego czasu nie gra na coraz wyższej fali, tylko brodzi w jednym miejscu jakby ktoś mu nogi powiązał! 🏊♂️ Kiedyś myślałam, że ten jego styl "zagrywaj i módl się" jest fajny, bo dodaje kolorytu, ale teraz to wygląda jak maraton na ślepo – wbiegasz do lasu, a drzewa rosną w kółko i dalej stoisz w punkcie wyjścia. 🌳💨 Na pewno ma serce (kto by nie miał, jak na niego się patrzy z ławki?), ale tenis to jednak taki sport, gdzie albo robisz progres, albo świat cię przeskakuje. A Paul... no cóż, świat go przeskoczył. I serio, dlaczego myślimy, że on ma się "odrodzić"? Przecież zawodników, co wracają po 30-tce jest tyle co statystyczny cud na kortach, a on ma jeszcze z 5 dobrych lat przed sobą... ale żeby coś w tym czasie naprawdę ruszyć, musiałby coś zmienić. A zmian nie widać. Zostaje kibicowanie niespodziance, ale takiej, co jeszcze nie padła! 😉 Dajcie spokój z tą "walecznością", naprawdę... niechby raz pokazał, że umie wygrać mecz, zanim zaczniemy opowiadać bajki o finałach.Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
Ejże, a wy tam na ten Tommy'ego tak psioczycie, że aż się prosi o zakład… a może to jednak on wie coś, czego wy nie? 🤡 Przecież facet ma w sobie ten fajny luz, co kibice kochają – jak przychodzi do finału, to wali piłkę w taki sposób, że przeciwnik od razu czuje się jak na inspekcji u dentysty. A wy gadacie o "waleczności", a widzicie tylko serwisy w aut i returny w siatkę? No dobra, dobra, nie obrażajcie się, ale serio – kto z was ma w swoim portfolio choć jeden moment, gdzie Paul uratował mecz wspaniałym zagraniem zza basenu? Właśnie… a on ma w kalendarzu półfinał Wimbledonu, nie? Pffff, to jakbyśmy mówili o psie, co szczeka na listonosza, a ludzie się dziwią, że nie wygrał derby. 😂 No a te wasze narzekania o "brakach w powrocie do formy"… ależ wy jesteście jak ci starzy księgowi, co liczą kasę na jutrzejsze obiady zamiast ryzykować! Ja na Waszym miejscu bym postawił 1/4 bankrolla na to, że Tommy raz jeszcze zaskoczy – choćby przez czysty przypadek, że przeciwnik się rozchoruje albo dostanie ciosem lotką prosto w czoło. Wszak bukmacherzy są mądrzejsi od nas, a oni jednak wczorajszy turnover w Nowym Jorku nie ustawili przypadkiem na przypadkowego nudziarza. 💸 A poza tym – kto powiedział, że finały ATP to tylko dla facetów, co grają tenisem w czystej postaci? Może Paul właśnie odkrył nowy styl, gdzie punkt zdobywa się sam – przez błąd rywala? Przecież toż to genialne! Wszystkich nasza klasa uczyła, że tenis to walka… a on robi z tego pokój na kortach. I co? Zwycięstwo jest zwycięstwem, nawet jeśli padło po prostu. 😏 Na szczęście nie wszyscy myślą jak Wy, że tenis to tylko masakra na korcie i nic więcej – bo wtedy ten sport byłby smutny jak bankructwo bukmachera, co postawił na konia bez nogi. 🏇
-
ejże, młodzi, nie przesadzajcie z tym narzekaniem na biednego Paulusa bo toż on jeszcze w moich czasach, kiedy korty były szorstkie jak tarka, a rakiety drewniane, potrafił wkurzać przeciwników lewym wejściem wprost w róg serwisowy! 😄 pamiętam jego debiut w challengerach w Katowicach, gdzie puścił kantem takiego starucha z Top 100, że facet dopiero po meczu przyznał, iż widział światło na końcu tunelu — tyle że to był pociąg pospieszny do kibla. ale teraz… no cóż, coś tu nie gra, i nie chodzi mi o te wasze "mamy wady" — fajnie by było, gdyby mógł raz wygrać bez wsparcia od losu w postaci rezygnacji przeciwnika, albo może niechby raz zagrał półfinał bez tego swojego stylu "graj głupio, wygram przez nudę". widzę jak kombinuje, ale tenis to nie gra w berka, gdzie liczy się tylko przetrwanie do 21 punktów. on ma w sobie ten luz, coś jak dawniej Petyrka w najlepszych latach — facet, co potrafił jednym uderzeniem rozwalić siatkę, ale i samemu w nią wlecieć z hukiem — ale dzisiaj chyba zapomniał, że finały ATP nie są przecież areną do kolekcjonowania emocji kibiców, tylko miejscem, gdzie liczy się jeden konkretny wynik. szczerze mówiąc, jestem bliski założenia, że ten jego "przebudzeniowy" wątek to niczym ogłoszenie na tablicy w lidze okręgowej: "szukam drużyny, która mnie wyrzuci z dołka za darmo". bo co z tego, że raz pokonał zawodnika, co akurat miał problemy z plecami, skoro tydzień później pakuje piłkę prosto w boisko? waleczność to nie te spektakularne błędy, tylko umiejętność zagrania seta, który przeciwnik ledwo ogarnia — a Paulusa na to nie stać, póki gra "na cudze błędy", a nie "na swoje punkty". no i taki mój wniosek na najbliższe mecze: albo wreszcie znajdzie rzemiosło w powrocie do formy, albo wyląduje w challengerach, gdzie nikt nie będzie liczył jego błędów tylko zwycięstwa. a jak już tam wyląduje, niechaj sobie gra na korcie jak dawniej — z tą jego klasą w lewym wejściu, bo to przynajmniej świadczy, że nie do końca stracił rozeznanie w grze. bo niech was nie zwiedzie ten festiwal wzruszeń — w finale ATP liczy się jeden rozstrzygający moment, a nie dziesięć spektakularnych gestów.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽