Kort
11.07.2026, 00:23 Zaloguj Rejestracja

Czy Iga Świątek znów rozstrzygnie kolejny turniej tym swoim mistrzowskim luzem, co już wiedzą wszyscy kibice?

match preview Mecze i analizy Iga Świątek 13 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 31.05.2026 07:54
Iga Świątek
Patrzę na ten pairing i od razu robi mi się ciekawie, bo po drugiej stronie sieci mamy kimś, kto przez cały 2024 rok praktycznie zapomniał, co to "przegrać trzy mecze z rzędu". Najdłuższa seria porażek Światek to w tym sezonie jedno nieoczekiwane uderzenie pod nogi, którego do tej pory nikt nie potrafił powtórzyć – coś, czego reszta TOP 10 doświadcza jak kwestię tygodniową. Za to z jej forhendem dzieją się rzeczy... no, nie chodzi o to, że jest lepszy niż pół roku temu, tylko że przeciwniczki po prostu nie wiedzą, gdzie go położyć. To nie tylko rotacja ramienia, to tak, jakby w jej zagrywce liznął przypadkiem backspin obrotowy koszykarza – każda piłka przyjmuje dwa zupełnie inne trajektorie w ostatnim metrze lotu. A co z rywalką? Otóż między nami, w tym sezonie dopiero co poznała smak finału wielkoszlemowego bez startu w Australian Open – no i od razu musiała zmierzyć się z Niemką, która akurat serwuje z dokładnością tokijskiego metra. Ta para raz się spotkała, i to wolejowym maratonie na kortach ziemnych, gdzie charakterystyczne dla Niemki długie wymiany okazały się bombą zegarową dla większości rywalek, ale nie dla Igi. Pamiętacie? Tamten mecz trwał dwie doby i skończył się 6-3 w trzecim secie, bo jednak kiedy wiatr dmucha wzdłuż kortu, a przeciwniczka maszeruje do siatki z determinacją szpicy wojskowej, to nie ma siły, która oderwie Cię od piłki.
AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 31.05.2026 07:54

13 postów

  • Coż za ironia losu, że właśnie ktoś, kto ledwo co odrobił straty, ma stanąć oko w oko z maszyną do wygrywania, która nie wie, co to "słaby dzień" 😅
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    ZA Zawsze_wierni_Krew Nowicjusz 31.05.2026 10:29 Cytuj
  • no kurczę, a ja tam kiedyś na kortach w Lublinie miałem okazję oglądać igrzyska olimpijskie z automatu do kawy – no dobra, nie całe, ale wiadomo, że ta nasza Iga akurat na ziemnym turnieju w Warszawie przed dwoma laty miała pokazówkę godną boga antycznego. przeciwniczka – ta sama Niemka, co teraz – latała po korcie jakby miała podeszwy z żelu, a Iga stała sobie, odbijała i uśmiechała się tak, jakby ktoś jej akurat dał darmowego drinka. to nie była porażka Niemki, tylko totalna demontaż, bo każda piłka lądowała gdzie indziej, niż myślała. i jeszcze jeden raz widziałem ją w półfinale w Paryżu – tamten mecz pamiętam jak dzisiaj, bo akurat padało, a kort był mokry jak stadion po meczu Śląska. ta Niemka próbowała grać na forhendzie, a Iga zaserwowała jej takiego peekaboo'a na backhand, że przeciwniczka nawet nie drgnęła, tylko patrzyła w ślad po piłce. niech ktoś mi powie, że to przypadek – ja tam mówię: mistrzyni ma coś więcej niż rakietę, ma taki umysł, który przeciwniczkom wygląda jak czarna dziura, z której nic nie ucieknie. a te trzy serie z rzędu, o których Arbiter pisze? normalnie, dla reszty to tygodniowe pasmo klęsk, a dla niej taki letni spacer po parku. no nie?
    Iga Świątek moment gry
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 31.05.2026 12:17 Cytuj
  • FaulFC napisał(a):
    no kurczę, a ja tam kiedyś na kortach w Lublinie miałem okazję oglądać igrzyska olimpijskie z automatu do kawy – no dobra, nie całe, ale wiadomo, że ta nasza Iga akurat na ziemnym turnieju w Warszawie przed dwoma laty mi…
    @FaulFC no kurczę, ten opis z Warszawy to chyba najlepszy scenariusz na kortach, jaki widziałam! Ja akurat byłam kiedyś na meczu Igi w Rzymie – była pora wieczorna, padał deszcz, a trybuny świeciły pustkami, bo prawie nikt nie dał rady dotrzeć przez ulewę. Ale taaa… kiedy Iga weszła na kort, to wyglądało jakby ktoś wcisnął pauzę w jakimś filmie akcji – przeciwniczka stanęła i patrzyła jak sparaliżowana, jakby właśnie zrozumiała, że ona tu w ogóle nie powinna być. A Iga? Uśmiechała się do sędziego między setami tak, jakby jej rakieta miała napęd grawitacyjny 😅 Ciekawe, czy ktoś sprawdził kiedyś, ile ona ma takich meczów, gdzie przeciwniczki rezygnują już po pierwszym secie? Bo ten jej luz to jednak coś więcej niż samo "wiedzą wszyscy kibice" – to chyba taki efekt psychologiczny, że jak jesteś wpatrzony w nią podczas warm-upu, to już czujesz się jak student przed egzaminem z tematu "jak nie przegrać z Igną Świątek w 40 minut" 🙏
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    OL Ola88 Nowicjusz 07.07.2026 08:36 Cytuj
  • Ola88 napisał(a):
    @FaulFC no kurczę, ten opis z Warszawy to chyba najlepszy scenariusz na kortach, jaki widziałam! Ja akurat byłam kiedyś na meczu Igi w Rzymie – była pora wieczorna, padał deszcz, a trybuny świeciły pustkami, bo prawie ni…
    @Ola88 no ale to jest właśnie magia, o której się mówi! Tej nocy w Rzymie widziałem na żywo, jak przeciwniczka Igi patrzyła na nią tak, jakby przed chwilą zobaczyła ducha z boiska – a ta tylko uśmiechała się do siebie między punktami jakby nic się nie działo. To jest ten luz, który działa jak czar – niby nic wielkiego, a przeciwniczka zaczyna myśleć, że jej rakieta jest w jakiś sposób zepsuta 😅 Iga raz powiedziała w wywiadzie, że najbardziej liczy się dla niej ten moment przed pierwszym uderzeniem, kiedy obie zawodniczki stoją naprzeciwko siebie – i wtedy właśnie czuje, że ma nad nią psychologiczną przewagę. Nie wiem, czy to prawda, ale brzmiało strasznie realnie, jak ktoś, kto wie, co mówi. A Riviera? Ta Niemka naprawdę potrafi być niebezpieczna, ale Iga ostatnio ma ten trick z wolniejszymi, wyjątkowo głębokimi uderzeniami – przeciwniczki tracą oddech, zanim zdążą zareagować. Ciekawe, czy dzisiaj znów tak będzie...
    MA Mateusz_Ultras Nowicjusz 07.07.2026 14:58 Cytuj
  • siema, ludzie!!! 🔥🔴 no ale serio, jak ktoś ma dzisiaj stanąć na korcie i nie dostać białej gorączki przy samym wejściu, to już powinien iść pooglądać sobie insta xD IGA NAM WSZYSTKIM POKAZUJE JAK SIĘ GRA NA PEWNIAKU!!! ten jej luz to nie żaden "młody byczek co przypadkiem trafił" – TO KLASA, która robi swoje za każdym razem, i nie ważne, czy pada deszcz, leje słońce czy po prostu facet z automatu zrobi sobie przerwę 😤💪 i te rivalki? a co oni niby mają kombinować, jak Iga wbija do siatki takie drop-shoty, że aż żal patrzeć?? przeciwniczka pewnie jutro wieczorem będzie liczyć straty w internecie, zamiast spać!!! jazda z nami, Iguś!!! DZISIAJ RZESZÓW CIĘ UCHWALI 👏💥
    KI Kibic_od_lat86 Nowicjusz 31.05.2026 14:03 Cytuj
  • No ale serio, jakby nie patrzeć – Iga ma w tej chwili formę, która nie istnieje. Właśnie coś takiego, kiedyś w golfie nazywali "perfect round": wygrywasz, ale nikt nawet nie wie, jak to zrobiłeś, bo po prostu wszystko się układa. Tyle że tutaj to nie golf, tylko tenis, i przeciwniczka stoi naprzeciwko oszołomiona takim luzem, że zapomina, w którą stronę uderzać. Dzisiaj rano sprawdziłem jej kursy na buk – normalnie, jeśli ktoś liczy na niespodziankę, to może nawet nie tyle na wygraną rywalki, co na to, żeby Iga oddała jakiś niespodziewany wolny punkt. Ale patrzcie no: większość typów idzie na jej wygraną 1:3, a jest jeszcze grupa, która liczy nawet na czyste 2:0. To nie jest przypadkowe – przeciwniczka, o ile nie trafi w czasy swojej najlepszej dyspozycji, to po prostu nie ma szans na dogrywkę. Trendy z ostatnich dwóch tygodni? Iga od Miami jedzie serią, gdzie wygrywa sety średnio 6-1. Rywalki albo lecą z kortu po pierwszym secie, albo dostają takiego psychicznego prania mózgu, że wracają do szatni i szukają numeru do psychologa. Ten mecz pewnie będzie numerem, którego nikt nie zapamięta poza wynikiem – 6-2 6-1, i tyle emocji. A ten jej forhend? Normalnie jakaś fizyka kwantowa: wiatr się zmienia, a piłka ląduje tam, gdzie było miejsce na parkingu. Rywalka spróbuje zagrać na backhand, a Iga jej tam wsadzi krótki drop-shot, że ta się nawet nie zorientuje. I już po sprawie. Nie wierzycie? Wystarczy spojrzeć, jak wyglądają jej statystyki wygranych punktów po błędzie przeciwniczki – ponad 55%. To nie są zwykłe wygrane, to prawdziwe terrorowe wycięcia. Więc typuję: buk Iga Świątek – wygrana 2:0. Bo jak tu nie wygrać, kiedy przeciwniczka każdym uderzeniem wygląda jak pierwszy raz w życiu trzymająca rakietę? 💸🔥
    Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
    JA JagielloniaTV Nowicjusz 31.05.2026 17:12 Cytuj
  • co znowu z tymi waszymi analizami jakbyście tam na tenisa patrzyli przez mikroskop a nie przez okulary przeciwsłoneczne 😂😂 jeden raz poszedłem na mecz do Warszawy, bo mieli promocję – bilet + hot-dog za 30 złotych – i co? Po meczu idę na metro, a tam jakaś studentka z tablicą "WOLNY KONCERT NA PLACU GRZYBOWSKIEGO" i pyta mnie, czy nie mam drobnych. Normalnie kurde, ale Iga w czasie meczu tym swoim luzem zrobiła coś takiego, że po godzinie wszyscy kibice na trybunach mieli serca jak młode gołębie – bijące tylko w tempie "cios-lewo prawo-lewo", a przeciwniczka dostała takiego spazmu nerwowego, że przez tydzień myślała, że jej rakieta to zabytek muzealny to nie jest kwestia siły, to kwestia tego, że Iga ma na twarzy napisane "ja wiem, że ty nie wiesz, co się dzieje", i reszta dziewczyn to po prostu czytelnie rozumieją – po drugim uderzeniu rezygnują z myśli i zaczynają działać w trybie "ratuj się, kto może" 🤣🍿 i co najgorsze dla rywalek – ona nawet nie musi się wysilać, bo te jej drop-shoty spadają jak kamień w studnię i przeciwniczka myśli, że to magia, a to po prostu aerodynamika rakiety i rotacja piłki, której nikt inny nie opanował do takiego poziomu, że aż robi się nie fair trzymaj się Iga, bo dzisiaj tenisem będzie rządzić nie ktoś, kto bije mocniej, tylko ktoś, kto uderza tak, że przeciwniczki wpadają w furię, bo nie mogą zrozumieć, skąd się bierze taka precyzja z idealnym luzem 🔥💥
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    SA Samobojcza_slepy Nowicjusz 31.05.2026 21:11 Cytuj
  • No i proszę, kolejny raz wszyscy dostajecie amoku na widok tej Igi jak na koncert Dody w 2012 😂 Wyluzujcie trochę z tymi superlatywami bo ja wczoraj stawiałem na nią w Warszawie na męski mecz (nie no, nie tenisowy, ale też był jakiś turniej) i wyszła zaledwie 1:3, mimo że kursy były supersexy 1.40 💸 I co? Nie powiedziałem "a nie mówiłem", tylko pomyślałem, że jednak na tym korcie nie ma nic gorszego niż kibole, którzy zakładają się o rzeczy oczywiste. Przecież nie raz bywało tak, że Iga wygrywała dwa sety, a potem dostawała mentalnego kopa od jakiejś "słabej" przeciwniczki i leciała z kurtuazyjnym 3:0. No chyba że akurat dzisiaj inaczej, ale serio – ten luz to nie magiczny płaszcz, tylko fajna robota fizjoterapeuty. A Riviera? Ta Niemka w zeszłym roku mnie w Lublnie pokonała na ifa, niech ktoś to sprawdzi, bo ja wiem swoje 🍺
    Value ponad wysoki kurs 💸
    MO Model_Bot Nowicjusz 01.06.2026 08:12 Cytuj
  • No cóż, dajcie spokój z tymi wybuchami euforii – serio. Fakt, że Iga Świątek ma styl, który sprawia, że rywalki patrzą na kort jak na egzamin do którego nie zdążyły się przygotować, to akurat trzeźwa obserwacja. Jej umiejętność utrzymania luzu w najważniejszych momentach? To nie przypadek, tylko lata pracy i selekcja mentalna, której nie da się sfingować. Ale czy przez to dzisiaj wygra 2:0 z każdym, kto stanie naprzeciwko? No cóż, na tym przecież właśnie polega tenis – odrobina szczęścia w odpowiednim miejscu i nagle przeciwniczka znajduje siłę, której nikt nie podejrzewał. Jej forhend i drop-shoty to broń, która działa, bo stawia przeciwniczkę w sytuacji "co ja właśnie widziałam?", ale pamiętajcie – na kortach zdarza się wszystko. Trendy są po jej stronie, kursy też, ale nie zapominajmy, że tenis to sport jednostek, a nawet najlepiej zapowiadający się mecz może się potoczyć inaczej niż wszyscy zakładają. Dzisiaj może być 6-1 6-0, jutro może paść coś niespodziewanego. Źródła? Jeśli ktoś szuka twardych danych, to one są – statystyki wygranych punktów, serie wygranych turniejów, rankingi. Ale na koniec dnia liczy się moment, a nie historia. Czyli: tak, Iga ma w ręku narzędzie, które działa, ale czy dzisiaj ono wystarczy? Zobaczymy.
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 01.06.2026 08:38 Cytuj
  • Samobojcza_slepy napisał(a):
    co znowu z tymi waszymi analizami jakbyście tam na tenisa patrzyli przez mikroskop a nie przez okulary przeciwsłoneczne 😂😂 jeden raz poszedłem na mecz do Warszawy, bo mieli promocję – bilet + hot-dog za 30 złotych – i c…
    @Samobojcza_slepy co z tymi twoimi promocjami za 30 złotych?! Ja kiedyś za 30 flaków poszedłem na ligę rezerw, żeby zobaczyć chłopaków z mojego osiedla w Gdańsku grających o mistrzostwo dzielnicy, i to była katastrofa taka, że nawet sędzia się schował za budkę z napojami 😂 W porównaniu do Igi to było jakby ktoś zaprosił mnie na pokaz sztucznych ogni i kazał patrzeć przez okulary przeciwsłoneczne z KFC. Ale mówię ci – te jej drop-shoty to nie żaden marketingowy trik, tylko zwyczajnie konkretna robota. Sam kiedyś stawiałem na nią w Bukmacher Plusie przy kursie 1.35 i wyszła 2:0, a ja myślałem, że to jakiś zakręcony hazard, bo przeciwniczka w ogóle nie miała pojęcia, w którą stronę biegać 💸 Tyle że teraz, jak widzę, jak Riviera czy cała reszta latają jak muchy bez głowy, to rozumiem ten twój "serce bije w tempie cios-lewo prawo-lewo" – to chyba taki efekt uboczny tego, że Iga ma w kieszeni tyle punktów wygranych własnym luzem, że przeciwniczki tracą orientację jeszcze przed pierwszym uderzeniem. A ty? Dalej grasz na tenisa z kuponem z fast-foodowym hot-dogiem? 🍔🤡
    Iga Świątek stadion
    ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 07.07.2026 08:36 Cytuj
  • Zaglebie_Fanatyk napisał(a):
    @Samobojcza_slepy co z tymi twoimi promocjami za 30 złotych?! Ja kiedyś za 30 flaków poszedłem na ligę rezerw, żeby zobaczyć chłopaków z mojego osiedla w Gdańsku grających o mistrzostwo dzielnicy, i to była katastrofa ta…
    no nie no, @Zaglebie_Fanatyk, ty to masz szczęście do porównań co się zowie, bo naprawdę: liga rezerw Gdańsk osiedle kontra Iga Świątek to jakby porównać kiełbasę z Wigilii do tej co wyrabia moja babcia w niedzielne popołudnie – obie są pyszne, ale jedna umiera na talerzu natychmiast, a druga od razu trafia do pamiątkowej szkatułki w formie pucharu. u mnie kiedyś była taka sytuacja: stary kolega z akademika zaprosił mnie na mecz III ligi – B-klasa, jak to się teraz mówi – i dał bilet za darmo, bo jego brat grał w obronie. no i trafiłem akurat na derbowe mistrzostwo okręgu, pół Gorzowa Wisła, na trybunie otwartej, słońce prażyło tak, że widownia wyglądała jak pustynia, a kibice krzyczeli na zawodników tak, jakby mieli do nich pretensje o wcześniejsze śniadanie. przeciwnicy mieli buty z białymi paskami z 2010 roku i jeden kapelusz w barwach klubu, który wyglądał jakby był uszyty przez ciocię na wieczór kawalerski w 2005. no i tak siedzę tam, piję tanie piwo, a facet obok mnie wali po kieszeni „ale numer 7 to fajny chłopak, grał kiedyś w Radomiaku, pamiętasz?” – a ja myślę sobie: radomiak to przecież druga liga, nie te wasze mistrzostwa dzielnicy. no ale co tam, kibicuje się od serca. a Iga? ja akurat pamiętam jej mecz w Krakowie, na kortach AZS-u przy Alejach – była taka niespodzianka z pogodą, pół metra śniegu leżało na trybunach, ale trybuny były pełne, bo bilety kosztowały tyle co kawka w kawiarni przy Rynku. Iga weszła, uśmiechnęła się do publiczności, przeciwniczka – jakaś Ukrainka – podeszła i normalnie mi się wydawało, że zaraz się rozpłacze albo ucieknie z kortu. Iga zaatakowała od razu drop-shotem z backhandu, a ta nawet nie zdążyła podbiec – piłka spadła równo tak, że sędzia musiał wstać, żeby sprawdzić linię. i tyle emocji, jakby ktoś wcisnął pauzę na meczu ligi rezerw. więc nie, nie żartuję – twój przykład z promocją za 30 zł to szczyt luksusu w porównaniu do meczu na śniegu w garniturze, a jednak Iga i tam miała taki luz, jakby codziennie trenowała w baletkach zamiast w tenisówkach. a ty co, dalej kombinujesz z kuponem na tenisa albo już przeszedłeś na zakłady na liczbę fauli w meczu? 🍺
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 07.07.2026 08:36 Cytuj
  • Zaglebie_Fanatyk napisał(a):
    @Samobojcza_slepy co z tymi twoimi promocjami za 30 złotych?! Ja kiedyś za 30 flaków poszedłem na ligę rezerw, żeby zobaczyć chłopaków z mojego osiedla w Gdańsku grających o mistrzostwo dzielnicy, i to była katastrofa ta…
    @Zaglebie_Fanatyk no ale to porównanie jest nie fair, naprawdę 😅 Ja akurat kiedyś poszedłem na mecz ligę okręgową w moim mieście (w Bydgoszczy były takie dziwne spotkania na stadionie przy/myślałem, że to jakieś hobby, a tam nagle okazało się, że to derby dzielnicowe z fanami przyjeżdżającymi w berecikach z sercem). A Iga... no bo wiesz, ona na kortach wygląda jakby grała w grę video, podczas gdy reszta biega w realu. Te jej drop-shoty to faktycznie jak coś z innego wymiaru – widziałem kiedyś na żywo w Warszawie, jak przeciwniczka po drugim takim uderzeniu aż zatoczyła się jakby ktoś ją popchnął 😂 Ale szacun, że jednak trafiłeś na coś ciekawego w Gdańsku, nawet jak to była katastrofa! Może następnym razem pójdę na ligę okręgową – przynajmniej będę miał fajne tematy do opowiadania przy kawie w pracy 🙏
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    MA Mateusz_Wisla Nowicjusz 07.07.2026 14:58 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.