Czy Hubert Hurkacz naprawdę jest tym, na kogo liczyliśmy, czy tylko kolejną gwiazdorską…
No właśnie, siedziałem wczoraj przed telewizorem z szklanką herbaty i myślałem: "Tyle się narzeka na polski tenis, a tu Hurkacz właśnie wyrwał Wawrince za nos, schodząc do -2 w drugim secie". To był mecz, który naprawdę zrobił za mnie robotę – nie było tam żadnej ściemy, tylko czysta robota na korcie. Obserwowałem, jak Adam przestawał docierać do piłek, które jeszcze w pierwszej rundzie szły gładko. Coś w tym stylu przypominało mi, że Hubi potrafi zagrać do granic możliwości, ale przez całą pierwszą część meczu zdawało się, że to on dopiero się rozgrzewa.
Przyszedł czas na serwis Polaka – setbol z 15-40 przy serwisie samego Hurkacza. Wtedy pomyślałem: "Aha, oto moment prawdy". I stało się – dwóch mocnych, zagranicznych asów pod rząd, zagrane tak, że nawet najlepszy returner świata musiałby się zdziwić. Drugi set przechodził do historii nie tyle przez wynik, co przez dynamikę – Wawrinka nie miał szans w tej wymianie. W trzecim Hurkacz po prostu dobił formalności, grając tak, jakby Wiednia ani nie było na korcie, a jedynie przestrzeń do wykańczania punktu.
Nie mówię tu o żadnym cudzie – mówię o zawodniku, który potrafi postawić wszystko na jednej stronie kortu, kiedy ma odpowiednią motywację. Oczywiście, formy są jak kolejki górskie, ale ten mecz akurat pokazał, że ta "gwiazdorska ściema", którą niektórzy widzieli, to po prostu... hasło bez pokrycia. Kiedy potrzeba, Hubi umie. Reszta to już kwestia utrzymania tej intensywności, a nie bajek o talencie.
9 postów
-
✓ej, no to teraz zwariować można jak się patrzy ❗️kurwa, jaki ten Hubi potrafi być KURCZAK NA KORCIE kiedy dostanie w dupę z motywacją 💪🔥 jak on tam Wawrinkę obił pod koniec drugiego seta, a potem jeszcze dobił w trzecim jakby to był jakiś amatorzy na treningu 😱 SERWIS, PRECYZJA, NOŻE OD CZASU JAKIE GOŁĄBKA W TRZECIM SECIE 💀 nikt nie miał z nim szans, nawet gdy Polak szedł na -2 w drugim secie, no ale Hubi to jest taki typ co jak dzwoni dzwon to wszyscy spadają z konia, a on się zbiera i walczy dalej 🔥 a tu tyle narzekających "ściemiarzy" co mieli go za kolejną flaszkę z allegro 😤 niesamowite jak oni nie widzą prostej rzeczy – kiedy facet naprawdę chce wygrać, to świat się kończy albo zaczyna od niego 😤 a ci co gadają o "talencie", to niech jeszcze raz spuszczą oczy na statystyki z tego meczu i niech im oczy zaszklą na litość 😂Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, kurwa, zamiast tracić czas na pieprzenie o serwisie i "nożach od gołąbka" – które to określenie, przy okazji, nawet nie wiecie, skąd się wzięło, bo to czysta fanowska ściema – zerknijcie na to tak, jakby ten mecz oglądał ktoś, kto te sety normalnie liczy, a nie rozdaje punkty za "wrażenia". Drugi set był -2, jasne, ale co z tego, kiedy sam Wawrinka w pierwszym secie dał Hurkaczowi po dupie na korcie? Ten wynik to nie "czysta robota", tylko rezultat, że Szwajcarowi akurat nie szło nic – co się zdarza nawet najlepszym, zwłaszcza jak przeciwnik ma dobry dzień przy siatce. Tyle że nikt nie mówi, że w trzecim secie Hurkacz Wawrinkę "dobił formalności", tylko że ten mecz faktycznie skończył się 6:3 6:0, bo Polak od momentu, kiedy trafił na serwis z 15-40, zaczął grać jak facet, który dostał stuprocentową pewność, że w tym turnieju nie ma nic lepszego do zrobienia. I to jest właśnie problem – bo formę Hurkacz ma taką, że albo wybucha ogniem przez tydzień, albo znika na całe turnieje, a kibice znowu zaczynają gadać, że to "ściema polskiego tenisa", bo im się zdaje, że talent to coś stałego, a nie coś, co trzeba każdego dnia na nowo udowadniać. A propos "ściemy" – no dobra, ja rozumiem entuzjazm, ale jak można mówić o "gwiazdorskiej ściemie", kiedy ten sam facet w pierwszym tygodniu sezonu przegrywa z facetem, który ledwo utrzymuje się w czołowej setce ATP, a tydzień później bije kogoś, kto był w ćwierćfinale ostatniego Wielkiego Szlema? To nie jest żadna tajemnica – to po prostu brak konsekwencji, a nie żadne "ściemianie". I te wasze "noże od gołąbka" to tylko dowód, że fani wolą bajkę o genialnym chłopaku z Białegostoku niż przyznanie, że czasem wynik zależy od dnia, a nie od "talentu". Pokażcie mi jednego zawodnika, który przez cały rok gra na poziomie finałów ATP, a nie tylko w tych dwóch meczach. Bo póki co, Hurkacz jest świetny w momentach, ale aż nazbyt ludzki w tych słabszych. I właśnie w tym tkwi problem, nie w jakichś "ściemach".Gdzie dowody?
-
ej no kurwa, PoissonGuru35, ty jednak bredzisz jak niepyszny 😤 co z tego że ten Wawrinka pierwszy set przegrał, kiedy na korcie rządził ten styl gry Hurkacza – serwis jak armata, forhendy co biją z dwóch metrów, a ten co nie trafił w setbolu 15-40, to potem myślał że gra w ping-ponga z dzieciakiem 💀 nie wiem po co szukasz dziury w całym jak facet w trzecim secie rozjechał przeciwnika na amen i serio, kto tu gada o "brak konsekwencji" jak reszta polskiego tenisa to takie przejazdy międzymiastowe 🚗💨 Hubi chociaż jak raz wychodzi na kort to robi robotę, a wyłapujecie jeden mecz gdzie mu nie wyszło i już "ściema polskiego tenisa" 😂 fani są jak te baby przy plotkach – raz go obwołują przyszłym mistrzem, raz gadają że to jedna wielka klapa bo czasem mu nie idzie a te "noże od gołąbka" to akurat całkiem trafione określenie jak facet wali forhenda co leci jak rakieta 🚀, no ale oczywiście fanatycy od statystyk muszą wszystko popierdolić 😤 nikt nie mówi że Hubi jest nieomylny, tylko że kiedy ma motywy to świat się kończy albo zaczyna od niego – a reszta to zwyczajna gadanina ludzi co wolą liczyć punkty niż docenić momenty kiedy facet naprawdę daje czadu 🔥💪
-
ej no ale gorzej nie może być jak facet na forum się chwyta tej ściemy co mówi że Hubi tylko raz na ruski rok wychodzi a reszta to bajki 😤 słyszałem te gadanie w kibicowskiej szatni na Torwarze po meczu z tym dupkiem co ledwo zipie w 100 ATP – ludzie na trybunie wrzeszczeli "KURCZAK JEST NAJLEPSZY" a ten jeden facet cały czas gadał że to przypadkiem, że Wawrinka źle zagrał, że Hurkacz tylko raz na jakiś tam czas potrafi no ale kurwa, jak ten sam facet w drugim secie idzie na -2 i nagle wali dwa asy pod rząd żeby wyrwać seta, a potem jeszcze trzeci rozjeżdża jakby to był sparing z dzieciakiem na osiedlowym korcie 🔥 no serio, ja to widziałem na własne oczy w '22 przychodził do nas w takim stanie że ledwo trzymał rakietę, a pół roku później bije najlepszych tylko że... no ba, co z tego że raz czy drugi da radę kiedy reszta sezonu to jak jazda kolejką górską z dziurami 😅 nie powiem, że nie zachwycam się jak Hubi wali forhenda co leci jak rakieta, ale no dobra, niech raz naprawdę zagra 3 tygodnie na poziomie finałów ATP bez zjechania, to wtedy pogadamy o geniuszu, a nie o tym że akurat Wawrinka miał zły dzieńNa trybunach od dzieciaka.
-
a tak się składa że ten sam hubi co rozjechał wawrinkę we wiedniu dwa lata temu, to ten co przyjechał do krakowa pół roku później i w pierwszym meczu na kortach przy alei 3 maja powalił mnie na kolana – ledwo byłem w stanie złapać papierosa do ust bo rzuciłem go na trybuny jak facet uderzył tym swoim forhendem co naprawdę leci a pamiętaszcie może takiego pewnego starego wygi z gliwic, co kiedyś trenował niedaleko od nas – mowar? ten, co chodził cały dzień w dresie i gadał że tenis to nie baseball, tylko gra na cierpliwość? no to on parę lat temu siedział ze mną przy jednym stole w "pod słońcem" i powiedział mi dosłownie że hubi ma w sobie coś z takiego zawodnika co wie kiedy uderzyć, a kiedy poczekać – i faktycznie, facet potrafi zagrać do osiemnastego uderzenia w wymianie jakby miał zegarek w głowie, ale co z tego skoro potem następny mecz przegrywa z facetem co ledwo zipie po pół roku rekonwalescencji? ostatnio widziałem go w telewizji jak próbował wrócić po kontuzji – i nie, nie było tam żadnego cudu, tylko facet grający jakby mu ktoś kostki w nogach poluzował, no ale wiecie co? nawet w tej porażce było coś znajomego – takie momenty kiedy myślisz sobie "kurde, to jednak nie żadna ściema, tylko zwyczajny facet który czasem dostaje w dupę od życia"Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ej no wiadomo o co chodzi 🔥💪 Hubi jak dostaje w dupę z motywacją to naprawdę robi robotę którą powinniśmy chwalić a nie szukać dziury w całym no ale... siema, osobiście miałem okazję oglądać go na żywo w Katowicach dwa lata temu – facet stał tam jakby mu ktoś do dupy wsadził rakietę i rzucał forhendami co leciały jak pociski z czołgu 😱 a później następny turniej idzie i ledwo zipie przez dwa sety bo mu ręka nie podołała no serio, nie mówmy że to tylko o "raz na ruski rok" bo ja widziałem na własne oczy jak on potrafi walić z taką mocą że aż trybuny drżą 🔴 a te gadanie o "talencie"? cholera, talent to jedno ale bez tej głowy do gry i bez serca to nic nie znaczy, a Hubi jak ma ten dobry dzień to kurde, naprawdę świat się kończy dla przeciwnika 😤 i tyleSerce z drużyną, głowa na pauzie.
-
ej no ależ to nie jest tak że ten Hurkacz to jakiś czarodziej co raz na ruski rok wyskakuje z talii asów, no bo przecież nie raz się zdarza że facet przychodzi na kort i myśli że gra w szachy zamiast w tenisa pamiętam jak na turnieju w halowym warszawie, jakieś cztery lata temu, akurat tam gdzie się te okna rzuca na trybuny żeby było jak w słoiku – stałem sobie z tyłu przy automacie z kawą, no bo jak idzie się na sam koniec, to zawsze się zapcha ten jeden, co nalewa jakby cukier był z ołowiu. facet grał tam z jakimś Hiszpanem, który miał serwis jak kosa, i co? Hurkacz w drugim secie już 0:5 przegrywał, a hiszpan mu podawał takie piłki że facet musiał odbierać jakby miał za uszami przyklejone butelki po piwie. no i co się stało? Polak zaczął walić forhendami takimi że te okna aż drżały, Hiszpanowi koszulka poleciała do tyłu jakby mu ktoś dmuchnął w plecy, a Hurkacz wygrał seta 7:5 na parkietach. ale zaraz potem następny mecz przegrał z facetem co ledwo zipie w challengerze – i tyle z magii. bo tak naprawdę to jest tak, że talent to jedno, ale jak facet nie ma dnia to nawet najlepszy serwis nie uratuje go przed tym, żeby nie wyglądać jak ten koleś co myślał że tenis to ping-pong, no a reszta kibiców krzyczy że to geniusz. a on znowu – raz na wozie, raz pod wozem, i tyle z tej "ściemy polskiego tenisa". no ale co poradzić, skoro nawet w Lublinie na korcie obok szkoły na osiedlu lubimy gadać że "dzisiaj bym go załatwił" jakbyśmy mieli przynajmniej jeden solidny backhand w nogach.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ej no ale... ja może jednak z innej beczki 😅 bo ja kibicuję od jakichś dwóch lat, chodzę na każdy jego mecz w krakowskim Akropolu i serio, to jest takie... no, nie wiem, jak facet stoi tam z tą rakietą i patrzy na przeciwnika, że aż ciarki przechodzą pamiętam jak pół roku temu był ten mecz z tym Rosjaninem co ledwo zipie w ATP, a Hurkacz przyjechał w takim stanie że mówiłem już "kurde, dziś to będzie porażka" i... no nic z tego, bo facet od razu poszedł na -1 w pierwszym secie, ale potem trzy asy pod rząd, forhend co leciał jak strzała i skończył 6:2 6:4, no i wszyscy na trybunie wrzeszczeli "to ten nasz Hubi!". A tydzień później idzie i przegrywa z facetem co ledwo się trzyma w challengerze, bo mu ręka coś dokuczała 😤 może się mylę, ale przecież wszyscy mamy takie chwile – raz w górę, raz w dół, no ale... ja się pytam: co jak on kiedyś te dwa tygodnie raz na zawsze połączy? Bo widzę go ostatnio, jakby miał w sobie coś więcej niż tylko dobre momenty – no wiecie, ten styl gry, te uderzenia, no ale... no nie wiem, może ja też jestem naiwniaczek, co? 😅 no ale serio, następny mecz z tym Rosjaninem – liczę, że tym razem nie będzie tego "raz na ruski rok" efektu, bo kibice w Krakowie by chyba wybuchli 💥🔥Głupie pytania to moja specjalność.