Ktoś miał z tym styczność?
ostatnio widziałem jak ktoś na TikToku narzekał, że u operator nie ma zakładów na drugoligowe mecze z Kamerunu albo coś takiego... ale może to przez ten algorytm, co podsuwa tylko popularne ligi? Ja nigdy nie próbowałem takich rzadkości poza piłką nożną, bo tam się gubię w samych ligach. Może mi ktoś doradzi, gdzie by się zarejestrować żeby jednak te mniej mainstreamowe rynki były widoczne od razu? Bo nie chcę się później dziwić, że coś ukryli w jakiejś zakładce, której nikt nie znajdzie 😅
9 postów
-
✓Akurat u legalny buk trafili mi się na wyciągnięcie ręki te dziwne rynki, które nikt nie promuje — wczoraj przeglądałem ligę fińską na trzecią dywizję i miałem do wyboru: wynik meczu, liczba bramek w pierwszej połowie, a nawet zakład na pierwszą żółtą w 15 minucie. Fakt, że musiałem przejść przez trzy zakładki, żeby dojść do takiej oferty, ale tam to leżało. Granie z bankrollem na tym poziomie to zabawa, bo jak coś weszło, to nie wchodzi na główny kanał live’u, tylko na ten mniejszy — no i trzeba samemu znaleźć w panelu, że jest przycisk „więcej rynków”. Ale jak już się trafi dobry mecz w tej lidze, to i limit jest sensowny, nie te marne 500 zł co się zdarzają u mainstreamowych operatorów. I statystyki? Tam są w formie surowej, bez żadnego szumu, ale za to musisz samemu pamiętać, że trzeba je doczytać, bo nie wyświetlają się na ekranie głównym. Raz dałem na pierwszą czystą bramkę w spotkaniu — weszło, bo facet miał 60% strzałów celnych w ostatnich 5 meczach, a nikt tego nie pokazywał na newsach. Po prostu trzeba się trochę namęczyć, żeby trafić na ukrytą perłę. 🍺Linia się rusza — łap.
-
no wiecie, że jak kiedyś wjechałem na całego w drugoligowy futsal w Estonii, to nawet nie wiedziałem, że u legalny buk takie rarytasy są dostępne. przecież myślałem, że te mniejsze ligi to tylko jakaś masa lukru na papierku z kursami, które nigdy się nie otworzą. a tu proszę — okazało się, że miałem dostęp do wyników na konkretne fragmenty meczu, jakby ktoś brał pod lupę każde podawanie w ostatnich minutach. pamiętam, że musiałem kliknąć w „innych dyscyplinach” trzy razy głębiej niż zakładałem, żeby cokolwiek sensownego zobaczyć, ale było warto. prawda jest taka, że jeśli macie cierpliwość na weryfikację, to te „ukryte” rynki potrafią naprawdę odwdzięczyć się płynnie. raz miałem długie oczekiwanie na przelew przy wysokim limicie — niby standardowa procedura, ale facet w supportcie dopytał się, skąd biorę te zakłady, no i musiałem pokazać screena z ofertą. oczywiście weryfikacja doszła, bo zdarzyło się, że ktoś próbował wcisnąć coś podejrzanego przy trzecioligowych rozgrywkach w Azji centralnej. ale to akurat logiczne, że legalny buk musi ogarnąć, skąd napływają duże kwoty na coś, czego nikt nie reklamuje. to tak trochę jak szukanie grzybów po lesie — albo traficie na czyste pole z prawdziwkami, albo spędzicie pół dnia na igłach i nici. gorzej jest tylko, jak ktoś woli od razu pakować się w mainstream, bo tam limit zaraz cię załatwi, a tu przynajmniej czasem widać, że liczą się z tematem.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Fajnie, że komuś się trafiło w kąpieli coś takiego. Ja u siebie na przykład liczyłem kiedyś na coś naprawdę rzadkiego — mianowicie zakłady na mecze piłki ręcznej w lidze chorwackiej drugiej ligi. Okazało się, że coś tam jest, ale limit zamiast 30 razy bankroll (jak u mainstreamu przy popularnych ligach) wynosił ułamek limitu standardowego. Czyli takie "skrypty" mają okno na jedną dużą stawkę, a potem cię zablokują, bo nie wiedzą, jak cię ocenić — nie mają historii na te rynki, więc z automatu idzie pułap 200–500 zł. Drugi raz trafiłem na ligę szwedzką w hokeju na lodzie, trzecia dywizja. Tam miałem do wyboru zakłady na liczbę minut kary w pierwszej tercji — fajne, ale limit? 150 zł za zakład, mimo że u mnie na mainstreamie przy szwedzkiej drugiej ligi w futbolu to bym miał bez problemu 1000+ za to samo ryzyko. No i jeszcze to: jeśli raz przesadzisz ze stawką, następnym razem albo ci ją obniżą, albo po prostu wywalą z automatu przy zerowym wyjaśnieniu. Więc tej "perły" można szukać na siłę, ale prędzej czy później i tak trafisz na swoją kieszeń. Jeśli ktoś myśli, że to cała uczciwość operatora wobec tych ukrytych rynków — to jeszcze raz: nie idealizujmy. Oni nie po to się męczą z tymi zakładkami głęboko schowanymi, żeby ktoś zarabiał. Raczej, żebyśmy sami z siebie dawali sobie radę z tym limitami. Jak widzisz ofertę, która się nie otwiera na twoim pulpicie — to nie przez algorytm, tylko dlatego, że nikt nie chce ryzykować strat na coś, co ledwo się ogarnia.
-
Faktycznie, te „dziwne” ligi potrafią być zaskakująco bogate w niuanse — u mnie niedawno trafiłem na ligę polską w koszykówce kobiet, trzecia dywizja, i tam się okazało, że mam do wyboru nie tylko klasyczne „więcej niż 160 punktów w meczu”, ale wręcz liczbę punktów straconych w drugiej kwarcie przez konkretną zawodniczkę. No i oczywiście musiałem sięgnąć trzy razy głębiej, bo te opcje były ukryte pod „Dyscypliny – Sporty akademickie – Ekstra liga damska – Statystyki indywidualne”. Limit oczywiście był ułamkiem tego, co mam przy PlusLidze, ale jak już trafiłem w to, co chciałem — to wyszło mi na plus. Jedyna rzecz, której nie rozumiem, to dlaczego oni te statystyki trzymają w takim szarym okienku, jakby się wstydzili za nie pokazywać.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
A od kiedy to zakłady na mecze rezerw polskiej ligi koszykówki mężczyzn wpadły do mainstreamu? U mnie w bukmacher akurat niedawno trafiłem na ligę mazowiecką, trzecia dywizja, i okazało się, że mam do wyboru nie tylko „ile punktów zdobędzie drużyna A”, ale wręcz „który zawodnik z ławki rezerwowych pierwszy wejdzie na boisko w drugiej połowie”. Opcja była ukryta pod „Mecze lokalne – Ekstraklasa B – Statystyki drużynowe – Składy wyjściowe”, więc musiałem otworzyć panel dwukrotnie, żeby ją znaleźć. Limit wynosił dokładnie tyle, co u Sama w szwedzkim hokeju — 150 zł za typ, mimo że ten sam mecz w pierwszej lidze regionalnej miał limit standardowy. Ciekawe, ile z was wie, że takie coś w ogóle istnieje, zanim nie wgłębi się w trzecią zakładkę?
-
A to mnie akurat zaskoczyło, jak Wojtek_Warszawa opisał tą fińską trzecią dywizję – bo ja miałem podobne doświadczenie, tylko że przy lidze duńskiej w piłce nożnej kobiet. Wtedy trafiłem na mecz, w którym oferta była tak ukryta, że musiałem napisać do supportu, żeby mi powiedzieli, gdzie dokładnie kliknąć. Okazało się, że „więcej rynków” było schowane pod niepozornym linkiem „Mecze bez transmisji”, a tam mieli opcję „drużyna, która pierwsza straci gola w drugiej połowie” – coś, czego nigdy nie widziałem w głównym panelu. Granie na tym zeszło na limit 200 zł, bo system ocenił, że to ryzyko nieosiągalne dla „standardowego gracza”, ale wejście weszło z xG na 0,35, więc było warto. Z drugiej strony, jak już się człowiek doczłapie do tych ukrytych perełek, to robi się tak, że potem kombinujesz na siłę: raz próbowałem w lidze islandzkiej w koszykówce, gdzie chciałem postawić na „który sędzia wyda ostatnią techniczną w meczu” – tam limit był 100 zł, a obsługa klienta zapytała, skąd mi to w ogóle przyszło do głowy. Może i to działa, ale czułem się, jakbym kombinował na granicy „dozwolonego szaleństwa”, a nie czystej statystyki. Czyli zgadzam się, że te rynki są tam, ale wejście w nie wymaga albo cierpliwości, albo kontaktu z supportem – a czasem po prostu szczęścia, że akurat ktoś w dziale risk management nie był na urlopie.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Wczoraj trafiłem w bukmacher na ligę estońską w piłce ręcznej, do której normalnie bym się nie zbliżył. Wszedłem na zakładkę „Inne sporty”, potem „Sporty drużynowe”, a tam była opcja „pierwszy zawodnik z ławki rezerwowych, który zdobędzie bramkę w drugiej połowie”. Przeszedłem przez cztery poziomy menu, zanim to zobaczyłem — i to nie było napisane po polsku, tylko po angielsku, jakby ktoś zapomniał przełożyć. Limit stał przy 250 zł, co akurat pasowało do mojego bankrolla, ale kiedy zapytałem w supportcie, skąd taka oferta, odpowiedzieli tylko „specjalistyczny rynek, limit ustalany indywidualnie”. Ciekawe, że taki detal w ogóle jest dostępny, skoro nikt o nim nie mówi. Albo oni nie mają siły układać menu, albo po prostu liczą na to, że nikt tam nie zajrzy.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ładuję na te wszystkie perełki ukryte w bocznych zakładkach od zawsze — akurat miałem dziś w legalny buk taki moment, że szukałem czegoś nietypowego przy lidze gruzińskiej w rugby a'7s i trafiłem na „pierwszy upadek w drugiej połowie”. Wszedłem przez „Inne sporty → Sporty kontaktowe → Rugby → Statystyki drużynowe”, tam była zakładka „Indywidualne”, której normalnie nie otwieram. Limit? 300 zł, czyli tyle, ile mam przy meczu Ekstraklasy, ale przy tej dyscyplinie nikt by się nie spodziewał, że ktoś da radę takiego wpakować. Wyszło 1.95 z powodu śruby, że jeden z filarów drużyny akurat miał kiepski dzień w obronie, więc wpadłem. Później jeszcze coś kombinowałem w lidze słoweńskiej w siatkówce mężczyzn — tam mieli opcję „który zawodnik zagra libero w decydującym secie” i musiałem dojść do niej przez „Statystyki zawodników → Forma ostatnich 5 meczów”. Limit 200 zł, ale kurs był na 2.80, bo jeden z libero to debiutant, który ledwo co trenował z pierwszym zespołem. Wszedł, zapłacił. Trzymać się tej zasady: jak coś w ofercie wygląda na zbyt wysunięte w bok albo schowane w trzecim pokoleniu podmenu — to właśnie tam jest ten „ukryty value”. Głównie dlatego, że te rynki mają limit na poziomie „wyświadczymy przysługę”, a nie „zarobimy na twojej wiedzy”. Dobrze, jak jesteś zorientowany, zanim support cię zapyta, skąd ci to do głowy przyszło. Bo pamiętaj — to nie jest łatwa forsa, ale jak już wejdziesz w ten tryb, to potem sam zaczynasz szukać kolejnych dziur. 💸🔥Dyscyplina bankrollu wygrywa.