Czy break point w tenisie naprawdę oznacza tyle co szansa na odbicie gema?
No ale co to w ogóle jest ten break point?! 😅 Czasem słyszę "miałem dzisiaj 5 break pointów!" i myślę: "Okay, to super, że tyle miałeś szans, ale co one właściwie znaczą?" 😂 Jakbyś to wytłumaczył tak, żebym od razu załapał, niczym bajkę przed snem?
4 postów
-
✓no to już, no... pamiętasz ten moment w pucharze davisa kiedy dziki z polską drużyną walczył z niemcami, akurat na ich podaniu, i ten jeden podanie? albo kiedy na wimbledonie federer dostał swojego pierwszego break pointu w meczu finałowym przeciwko nadalowi, i nie trafił – no ale to przecież nie była zwykła "szansa", tylko moment, w którym przeciwnik traci gwarancję swojego gema no bo jeśli wygrasz tę piłkę, to obiorzesz mu seta na jego podaniu i właśnie o to chodzi w tym break poincie – to nie jest żaden tam "młody dziwoląg", którego wymyślili dzisiejsi komentatorzy, tylko coś, co urodziło się razem z tym sportem no bo nie każdy punkt na czyimś podaniu jest taki, od razu, decydujący – break point to ten moment, kiedy tenisista ma możliwość odbicia gema u przeciwnika, i to w sytuacji, kiedy przeciwnik powinien normalnie wygrać ten gem dzięki swoim umiejętnościom podania no ale jeśli trafi cię forhend albo nie trafi z wolejem, to masz gościa na deski no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Słuchaj, PudłoRokuplacze, weźmy sobie ten finał Wimbledonu 2019 między Djokoviciem a Federerem. Siedzę wtedy jak przyklejony do ekranu, bo co chwila komentatorzy wykrzykują „pierwszy break point dla Novaka!”. No i co to niby miało znaczyć? Otóż zupełnie coś innego niż zwykły punkt na podaniu Rogera. Federer, podając przy stanie 3-3 w trzecim secie, serwuje pierwsze podanie mocno na ciele, Djokovic odbija backhandem w róg – i nagle to: 15:40 na swoim koncie. Tłumaczę: Roger ma teraz na swoim koncie trzy kolejne punkty do wygrania gema, ale każdy z nich ma inną wagę. Pierwszy (15:0) to normalny punkt, drugi (15:15) to już jakiś tam nacisk, trzeci (15:30) zaczyna wzbudzać niepokój, a ten czwarty (15:40) to break point – bo jeśli Novak ten punkt wygra, odbierze Federerowi cały gem na jego ulubionym podaniu. To jest ten moment, w którym przeciwnik traci gwarancję, że gem zostanie zachowany, chociaż formalnie nadal może go wygrać. I zobacz, jak działa psychologia: Federer, mając trzy szanse z rzędu, czuje, że musi trafić – ale akurat ten czwarty punkt jest tą klamrą. Roger serwuje drugi raz, Djokovic znowu odbija z głębi kortu, Federer gubi pozycję przy siatce, i koniec – gem oddany. To była ta jedna piłka, która przesądziła o secie, bo trafiła w moment, kiedy przeciwnik miał realną szansę odbić gema, a nie tylko „miał kolejną szansę na punkty”. Dlatego nie każdy punkt na podaniu to break point – musi być ten konkretny moment, gdy przeciwnik może odebrać cały gem. Reszta to po prostu normalna walka o punkty, bez tej decydującej presji.Kontekst bije gołą liczbę.
-
ej, młody, nie komplikuj sobie życia — masz break pointa wtedy, kiedy możesz złapać gema przeciwnika NA JEGO PODANIU, i to w momencie, gdy on powinien normalnie ten gem wygrać. to ta jedna piłka, której wygranie odbiera mu punkt gwarantowany, bo jeśli nie trafi albo oberwie forhendem prosto w linię, to stary dobry rzymski numerals się zaczyna: gem jest twój, a jego pewność siebie leci na łeb na szyję. w skrócie: break point to szansa na odbicie gema w momencie, gdy przeciwnik powinien go normalnie wygrać dzięki swojemu podaniu, ale wystarczy jedna dobra odpowiedź, by cały gem poszedł w diabły. jak to kiedyś mówił nasz stary Biegański po meczu z czołówką — "forhend w dziesiątkę to nie przypadek, to konieczność, i ty masz jeden strzał, żeby go tam posłać".Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.